Świat wokół Anfisy zdawał się kpić z jej nadziei. Niebo miało kolor brudnej stali, a staw, nad którym niegdyś spędzała najszczęśliwsze chwile, teraz odbijał jedynie chłód i pustkę. Każdy powiew wiatru był jak ostry nóż, który przypominał jej o upływie lat i o tym, że dorosłe kobiety nie powinny wierzyć w bajki o spotkaniach po dwóch dekadach. A jednak szła, skulona w swoim płaszczu, czując w kieszeni ciepło własnej dłoni, która ze zdenerwowania zaciskała się w pięść.
W jej głowie kłębiły się wspomnienia. Widziała małego Walerego — niezniszczalnego urwisa ze zdartymi kolanami i wiecznym uśmiechem na twarzy. Tego chłopca, który wpadał w kłopoty z taką gracją, jakby to była jego supermoc, i który potrafił zamienić każdą jej troskę w promień słońca. Pamiętała zapach stawu, szorst kość rzepów przyczepionych do sukienki i to szczególne uczucie, gdy opatrywała jego rany, a on patrzył na nią z wyrażną satysfakcją. Cena, jaką zapłaciła — lata samotności i skupienia na nauce — wydawała się dzisiaj wyjątkowo wysoka. Kiedy ich drogi się rozeszły przez nagły wyjazd jego ojca, wojskowego inżyniera, poczuła, jakby ktoś wyrwał jej kawalek serca. Zapolarze brzmiało wtedy jak inny wymiar, miejsce, z którego się nie wraca. A jednak ten jeden termin, dwudziesty kwietnia, stał się dla niej świętością.
Gdy zegarek wybił pięć minut do trzeciej, Anfisa stanęła w miejscu, gdzie wszystko się zaczęło. Serce waliło jej tak mocno, że zagłuszało szum miasta w oddali. Dostrze gła sylwetkę. Mężczyzna w mundurze, w wojskowej czapce… Przez ułamek sekundy oddech uwiązł jej w gardle. Czy to on? Kiedy nieznajomy się odwrócił, poczuła ukłucie w klatce piersiowej. To nie był Walera. Ale kiedy usłyszała swoje imię z jego ust, zrozumiała, że nie przybyła tu na marne. Walera, choć fizycznie nieobecny z powodu służby, był tu duchem. Przy słał kogoś, by powiedzieć jej najważniejsze słowa świata: „On pamiętał”. Podając swoją wiz ytówkę, wiedziała jedno — czas nie ma znaczenia, gdy obietnica jest prawdziwa. Bo pewnych miejsc i pewnych ludzi po prostu się nie zmienia.
