„Przepraszam… czy pani to Sofia?”
Trzy identyczne dziewczynki przerwały moje oczekiwanie na randkę… A słowa, które wypowiedziały chwilę później, sprawiły, że moje serce mocniej zabiło. Cienki głosik brzmiał niezwykle pewnie, jakby te istotki pojawiły się znikąd.
Sofia Andrade oderwała wzrok od telefonu. Na jej ustach błądził uprzejmy uśmiech, który jednak zamarł, gdy dostrzegła, kto stoi przy stoliku. Trzy identyczne postacie, około pięcioletnie, wyglądały jak wyjęte z ilustracji do bajki. Złociste loki, identyczne czerwone sweterki i spojrzenia pełne dziecięcej nadziei.
— Przyszłyśmy tu zamiast taty — oznajmiła druga z nich z wielką powagą. — Bardzo mu przykro, że się spóźnia — dodała trzecia. — Nagła awaria w biurze zatrzymała go na chwilę.
Sofia zamrugała z niedowierzaniem. To spotkanie w ciemno zaczynało się zupełnie inaczej, niż zakładała. Kawiarnia „Jacaranda” w Los Angeles miała być tłem dla spokojnej rozmowy. Jej przyjaciółka Paola zapewniała, że Daniel to „wspaniały człowiek o dobrych oczach”, ale zapomniała wspomnieć o jednym szczególe: trojaczkach.
Sofia odłożyła telefon, a jej zdziwienie ustąpiło miejsca ciepłej ciekawości. — To tata was tutaj wysłał? — spytała ostrożnie.
Najstarsza z sióstr energicznie zaprzeczyła. — Niezupełnie — przyznała bez poczucia winy. — Jeszcze nie wie o naszej obecności tutaj. Ale zaraz się pojawi. — Obiecujemy — zapewniła druga, jakby składała przysięgę. Trzecia uśmiechnęła się zawadiacko: — Możemy się dosiąść? Czekałyśmy całe siedem dni, żeby panią poznać.
Sofia westchnęła, całkowicie rozbrojona ich urokiem. — Dobrze — wskazała na wolne miejsca. — Ale musicie mi wszystko opowiedzieć… od samego początku.
Dziewczynki zajęły krzesła z niezwykłą zręcznością. — Nazywam się Renata — przedstawiła się pierwsza, wyciągając dłoń niczym mała biznesmenka. — Ja jestem Valentina — dodała dumnie druga. — A ja Lucy — szepnęła trzecia. — Potrafimy dochować tajemnicy… poza tą jedną. Tata zaraz odkryje prawdę.
Sofia nie mogła powstrzymać śmiechu. — Skąd wiedziałyście o tym miejscu? — Podsłuchałyśmy rozmowę taty z ciocią Paolą. Mówił o spotkaniu z Sofią w „Jacarandzie” punktualnie o siódmej — wyjaśniła Renata. — Strasznie panikował — wtrąciła Valentina. — Bez przerwy poprawiał krawat. On tego nigdy nie robi, więc wiedziałyśmy, że to coś ważnego.
Serce Sofii drgnęło. To było rozczulające. — Więc postanowiłyście go uprzedzić? — Nie do końca — poprawiła Valentina. — Musiał wrócić do firmy naprawić serwery. Nie chciałyśmy tylko, żeby pani pomyślała, że o pani zapomniał. — Tak się stresował, że aż przypalił śniadanie — dodała Renata. — On zawsze je przypala — zauważyła Lucy — ale dzisiaj pobił rekord.
Sofia uśmiechnęła się pod nosem. Te dzieci miały w sobie niesamowitą siłę. — Jak udało wam się tu dotrzeć? Przekonałyście opiekunkę? — Niezupełnie — odparła Renata. — Powiedziałyśmy jej tylko, że tata wyraził zgodę. — To nasz wielki plan, żeby tata znów zaczął się uśmiechać — dodała Lucy.
Te słowa poruszyły Sofię do głębi. — Dlaczego to dla was takie istotne? Trojaczki spoważniały w ułamku sekundy. — Bo tata od dawna jest bardzo smutny. Myśli, że tego nie widzimy… ale my wiemy — powiedziała Valentina. — Udaje wesołego przy nas. Ale kiedy zostaje sam, wygląda na bardzo samotnego — wyznała Renata.
Sofia poczuła ucisk w gardle. — On dba o wszystko — mówiła Lucy. — O lekcje, kolacje, bajki… Jest najlepszy na świecie, ale zapomina o sobie. Babcia twierdzi, że on po prostu boi się kolejnego zranienia.
Sofia spytała ściszonym głosem: — A wasza mama? — Jest sławną aktorką — odparła Renata. — Tata mówi, że nas kochała, ale bardziej kochała swoją karierę. Że ludzie czasem wybierają inne życie. — Tata twierdzi, że my mu wystarczamy — dodała Valentina. — Ale my wiemy swoje. On potrzebuje kogoś, kto nie odejdzie.
Lucy dotknęła dłoni Sofii swoją małą rączką. — Ciocia Paola mówi, że jesteś wyjątkowa. I że pasowałabyś do nas.
W tej samej chwili drzwi kawiarni otworzyły się z impetem. Wpadł wysoki mężczyzna z rozwichrzoną fryzurą. — Renata! Valentina! Lucy! — zawołał spanikowany. Dziewczynki krzyknęły radośnie: — Tatusiu!
Daniel podszedł do stolika, czując ulgę zmieszaną z ogromnym zawstydzeniem. Spojrzał na Sofię. — O Boże… przepraszam. Ty musisz być Sofia. — Zgadza się — odparła z uśmiechem. — A ty jesteś tym spóźnionym sprawcą całego zamieszania.
— Przysięgam, nie miałem pojęcia o ich planie — zaczął się tłumaczyć Daniel. — Wierzę — przerwała mu Sofia. — Ale muszę przyznać, że twoje córki potrafią zrobić wrażenie.
Daniel spojrzał na córki z udawaną srogością. — Możecie mi to wyjaśnić? — To była tajna misja — odparła Renata. — Ciągle unikałeś tej randki, a my nie chciałyśmy kolejnej rezygnacji. Widzimy twój smutek, tato.
Daniel usiadł ciężko na krześle. — Zapomniałem, że mam w domu trzy małe agentki. — Bardzo inteligentne agentki — poprawiła Sofia.
Lucy wciąż trzymała rękę Sofii. Daniel zapytał cicho: — Co ty robisz, kochanie? — Sprawdzam, czy ona jest miła. I jaki jest wynik? Pozytywny.
Daniel schował twarz w dłoniach, a Sofia szczerze się roześmiała. — To najsłodsze przesłuchanie, w jakim brałam udział.
Gdy kelner przyjął zamówienie na gorącą czekoladę i kawę, Daniel szepnął: — Przepraszam za ten chaos. One po prostu za bardzo mnie kochają. — To widać na pierwszy rzut oka — odpowiedziała Sofia.
Renata spojrzała na nich oboje. — Dlatego mamy plan. Plan na szczęście taty. — To najpiękniejszy plan, o jakim słyszałam — przyznała Sofia.
Dziewczynki naradziły się przez moment, po czym Valentina ogłosiła: — Decyzja zapadła. Lucy, pytaj. — Czy przyjdziesz jeszcze na kawę z naszym tatą? — spytała najmłodsza. — Dziewczynki! — żachnął się Daniel, ale Sofia patrzyła prosto w jego oczy. — Myślę… że na pewno.
Radość trojaczków wypełniła całą kawiarnię. — Udało się! Operacja zakończona sukcesem! Daniel roześmiał się tak szczerze, jak nie robił tego od lat. — Chyba właśnie przegrałem z własnymi dziećmi. — To najwspanialsza porażka, jaka mogła cię spotkać — dodała cicho Sofia.
Daniel spojrzał na nią i po raz pierwszy od bardzo dawna poczuł, że życie ma do zaoferowania coś więcej niż tylko obowiązki.
