— Oddajmy twoją wielką premię siostrze na jej trzydzieste urodziny! Będzie zachwycona! — rzuciła matka z absolutną powagą, a słowa te niczym zimny dreszcz przebiegły po kręgosłupie Kseni.
Ksenia po raz trzeci wpatrywała się w cyfry wyświetlane na ekranie komputera, jakby jej uporczywe spojrzenie miało moc je zmienić. Premia była większa, niż mogła sobie wyobrazić. Dwadzieścia cztery miesiące pracy w państwowej korporacji, niekończące się negocjacje, noce spędzone nad dokumentami – oto owoce jej wysiłku. Największa transakcja roku została zamknięta dzięki jej determinacji.
— Ksenia, wszystko w porządku? — zajrzała do biura koleżanka Marina. — Wyglądasz jakoś dziwnie.
— Przyznali nam premię — odpowiedziała Ksenia cicho, nie odrywając wzroku od monitora.
— I co, niewielką?
— Ogromną. Bardzo dużą.
Marina gwizdnęła z podziwu, widząc sumę na ekranie.
— Gratulacje! Teraz możesz sobie pozwolić na wszystko, o czym marzyłaś.
Marzyła… Ksenia otworzyła w przeglądarce zakładkę ze zdjęciami Soczi. Biały piasek, turkusowa woda, hotele nad brzegiem morza – te obrazy przeglądała latami, wyobrażając sobie siebie w tym miejscu.
— Soczi? — domyśliła się Marina. — Pora najwyższa! Na twoim miejscu wynajęłabym własne mieszkanie. Masz już dwadzieścia siedem? Czas zamieszkać osobno.
Ksenia skinęła głową. Tak, również pragnęła się wyprowadzić. Życie z matką i starszą siostrą, Eleną, stawało się coraz trudniejsze, zwłaszcza że trzydziestoletnia Elena wciąż nie miała stałej pracy, ciągle wynajdując wymówki, dlaczego to nie jej wina.
Wróciwszy do domu w podniosłym nastroju, Ksenia zastała matkę zmywającą naczynia w znajomym, kraciastym fartuchu.
— Mamo, mam nowiny — zaczęła, wyjmując jogurt z lodówki.
— Jakie? — matka otarła ręce ręcznikiem.
— Wypłacili mi dużą premię za zamkniętą transakcję.
Oczy matki rozbłysły.
— Kseniu, jesteś taka mądra! Ile?
Ksenia podała sumę, a matka aż usiadła na krześle.
— O Boże… To przecież cały majątek! — zamilkła na chwilę, a potem jej twarz rozjaśniła się pomysłem. — Wiesz co, Kseniu? Oddajmy twoją dużą premię siostrze na jej trzydzieste urodziny! Będzie przeszczęśliwa!
Ksenia zakrztusiła się jogurtem.
— Co?
— Zastanów się sama — powiedziała matka, jakby to było najnaturalniejsze na świecie. — Trzydziestka to ważny jubileusz. Niech Elena zapamięta ten dzień! Może wydać te pieniądze na podróż za granicę, wreszcie gdzieś pojechać.
— Mamo, mówisz poważnie? — Ksenia powoli odstawiła szklankę.
— Co w tym śmiesznego? Pieniądze powinny zostać w rodzinie. Elena też jest córką, i to starszą. Poza tym, ty masz dobre zarobki, będziesz zarabiać więcej.
W tym momencie do mieszkania weszła Elena, wesoło uśmiechnięta po spacerze z przyjaciółkami.
— O czym rozmowa? — zapytała, zdejmując płaszcz.
— Ksenia dostała ogromną premię — oznajmiła matka. — Myślimy o tym, żeby oddać ją tobie na urodziny.
— My nie myślimy — ostro wtrąciła Ksenia. — To ty myślisz.
Elena uniosła brwi.
— Ile premii?
Matka z dumą podała sumę, a Elena gwizdnęła, tak samo jak Marina rano.
— Ksenia, co zamierzasz zrobić? — usiadła obok siostry. — Naprawdę przydałby mi się taki prezent na trzydziestkę. Nigdy nigdzie nie jechałam, a ty jesteś jeszcze młoda, przed tobą tyle możliwości.
— Możliwości? — Ksenia poczuła, jak krew w niej wrze. — Elena, mam dwadzieścia siedem lat! Cztery lata studiowałam, dwa lata praktykowałam za grosze, potem dwa lata ciężko pracowałam, żeby osiągnąć tę pozycję. Sama zarobiłam te pieniądze!
— Ksenia, nie podnoś głosu na siostrę — skarciła matka.
— Dlaczego ona może podnosić głos na mnie? Dlaczego ona może żądać pieniędzy, które ja zarobiłam?
Elena skrzyżowała ręce.
— Ja nie podnosiłam głosu. Po prostu powiedziałam, że prezent by mi się przydał. Wiesz, jak teraz trudno znaleźć przyzwoitą pracę.
— Trudno? — Ksenia wstała. — Ile rozmów kwalifikacyjnych odbyłaś w zeszłym roku? Trzy? Cztery?
— Ksenia! — krzyknęła matka. — Jak możesz tak rozmawiać z siostrą? Elena szuka pracy w swojej dziedzinie, a nie łapie się wszystkiego, co popadnie.
— Mamo, ja też pracuję w swojej dziedzinie. I ja szukałam pracy dwa lata, chodziłam na rozmowy kwalifikacyjne co tydzień, odrzucano mnie dziesiątki razy, zanim dostałam to stanowisko.
— I co teraz? — wtrąciła Elena. — Dostałaś stanowisko, dostałaś premię. Czy nie możesz pożałować siostry?
— Pożałować? — głos Kseni przeszedł w krzyk. — Elena, ja co miesiąc cię żałuję! Kto płaci za internet? Kto kupuje jedzenie? Kto opłaca rachunki? My z mamą! A ty co?
— Szukam pracy!
— Bawisz się z przyjaciółkami! Siedzisz w telefonie! Śpisz do południa!
— Odmówić? — łzy bólu wypełniły oczy Kseni. — Mamo, planowałam wydać te pieniądze na Soczi. Marzyłam o tej podróży od czasów studiów. Potem chciałam wynająć mieszkanie i wreszcie zamieszkać sama.
— Soczi? — prychnęła Elena. — Ksenia, poważnie? Wydawać takie pieniądze na dwa tygodnie leżenia na plaży?
— To nie jest marnotrawstwo! To moje marzenie!
— Moim marzeniem jest chociaż pojechać do Soczi — powiedziała Elena. — Mam prawie trzydzieści lat. Jeśli nie teraz, to kiedy?
— Kiedy sama na to zarobisz!
Matka ciężko westchnęła.
— Ksenia, nie poznaję cię. Stałaś się taka surowa, taka egoistyczna. Czy sukces w pracy tak cię zmienił?
— Egoistyczna? — coś w środku pękło. — Mamo, czy ja naprawdę jestem egoistyczna? Od dwóch lat mieszkam w tym mieszkaniu, płacę za wszystko, kupuję ci leki, daję prezenty na każde święto. A kiedy chcę wydać własne pieniądze, nazywają mnie egoistką?
— Przesadzasz — powiedziała matka. — Wszyscy wnosimy wkład w rodzinę.
— Jaki wkład wnosi Elena?
— Elena pomaga mi w domu.
— Pomaga? — Ksenia gorzko się zaśmiała. — Zmywa naczynia raz w tygodniu i wyrzuca śmieci, kiedy jej przypomnę. A ja od dwóch lat pokrywam wydatki za mieszkanie, choć oficjalnie jest zarejestrowane na mamę. I wy nazywacie mnie egoistką?
Ksenia chwyciła torebkę, nie patrząc na ich twarze, i wyszła. Drzwi trzasnęły po raz pierwszy w jej życiu.
Na zewnątrz padał drobny deszcz. Szła bez celu, ściskając telefon w dłoni, aż zatrzymała się przy budce telefonicznej.
— Halo, Marina? — jej głos drżał. — Miałaś rację. Wynajmuję mieszkanie. I lecę do Soczi. Nawet jeśli jutro mnie tu nie będzie… wyjeżdżam.
Tydzień później Ksenia patrzyła przez okno pociągu na oddalające się miasto. W słuchawkach grała muzyka, w plecaku miała bilet do Soczi, w sercu ciężar, ale i pierwsze od dawna uczucie podobne do wolności.
