Młoda kobieta Liuba Proskurina: dramatyczna opowieść o chorobie, walce o zdrowie i odkrywaniu rodziny, która odmienia życie

Liuba Smirnowa leżała w szpitalnej sali, powoli dochodząc do siebie po usunięciu wyrostka robaczkowego. Niestety, komplikacje w postaci stanu zapalnego opóźniły jej wypis.

Nie miała się jednak gdzie spieszyć. Zwolnienie lekarskie dawało jej wytchnienie od gwarnego akademika przy fabryce krawieckiej, w którym mieszkała. Jej współlokatorka, rudowłosa Nadieżda, na pewno cieszyła się, że teraz jej adorator, Żenia, mógł spędzać wieczory według własnego uznania.

Liuba nie miała nikogo. Wysoka, skromna, bez wyrazistych rysów w wieku dwudziestu sześciu lat, nadal nie stworzyła rodziny. Nadieżda wkrótce wyszłaby za mąż, a wtedy w sali zamieszkano by nową osobę. Mieszkania w mieście brakowało, fabryka nowych domów nie stawiała, jedynie przyjmowała nowych pracowników.

Liuba westchnęła, patrząc w okno na pochmurne niebo, i dyskretnie obserwowała starszą współlokatorkę, Annę Ignatjewną. Ta większość czasu drzemała, ale gdy się budziła, rozmawiały spokojnie.

Liuba opowiadała o swojej samotności. Rodzice zmarli, starszy brat roztrwonił spadek, potem trafił do więzienia za kradzieże.

— Zupełnie sama, ciociu Aniu — mówiła dziewczyna smutno.

— A mąż? — zmrużyła oczy staruszka. — I nie ma?

— Nie ma. Przyjaciółka jedna, a i ta wkrótce wyjdzie za mąż. A wy macie rodzinę?

— O, mam! — ożywiła się Anna Ignatjewna. — Rodziny brak, ale moi chłopcy zawsze przy mnie. Co poprosisz, naprawią, pomalują.

I opowiedziała historię, która zaparła Liubie dech w piersiach.

Okazało się, że staruszka mieszkała w starym domu na obrzeżach miasta. Nie miała dzieci, ale z dobroci serca przygarniała porzuconych chłopców z podwórka.

— Czasem upiekę placki albo pierogi z kapustą, a wszyscy się zbiegają. Pięciu-sześciu chłopców zasiada przy stole i pałaszują. Rodzice od rana do wieczora w fabryce, a oni sami sobie.

— A mąż? Nie protestował?

— Marudził, oczywiście, ale chłopcy noszą wodę, układają drewno — w końcu się pogodził.

— A teraz gdzie są? Dorosli już pewnie?

— Odwiedzają mnie! — cieszyła się Anna Ignatjewna. — Ze swoimi dziećmi, zaglądają do szpitala.

Liuba przypomniała sobie, że goście czasem przychodzili, ale wtedy jej nie było na to nastroju.

— Zostało mi niewiele, córeczko — wyznała staruszka. — A mam dwóch „bezdomnych” Witię i Stiopkę. Nie, żeby naprawdę bezdomni — jeden matkę, drugi ojca, ale nie wychodzą z fabryki. Chłopcy spędzają całe dni sami.

— I ich karmisz?

— Nie tylko. Pomagam w lekcjach, przy pracach domowych. Bez mnie ulica ich pochłonęłaby.

Po kilku dniach do sali wbiegło dwóch chłopców, około dziesięciu lat: Witia i Stiopka, a za nimi ich rodzice — mężczyzna z utykaniem i kobieta z wyblakłym spojrzeniem.

Liuba wyszła z wyczuciem. Po powrocie Anna Ignatjewna spała, na szafce leżały jabłka, ciastka i butelka kefiru.

Dziewczyna patrzyła na staruszkę i nie mogła pojąć, skąd tyle sił, by tyle lat opiekować się cudzymi dziećmi. Czy sama by dała radę?

Anna Ignatjewna obudziła się i opowiedziała o trzecim chłopcu, Sergeju, rozrabiace. Jego rodzice pili, więc często nocował u niej. Ojciec krzyczał, że rozpieszcza, zabraniał synowi przychodzić.

— Co mogę zrobić? — mówiła staruszka. — Przybiegnie, poprosi o jedzenie, a potem do pracy się zabierze. Raz policzyłam półkę, a plecy bolały. Nie zdążyłam go nakarmić, a on powiedział: „Nie dla jedzenia, ciociu Aniu, przyszłem pomóc”.

Dzieci są wrażliwe. Nie jak dorośli. Nie chciwe, nie zgorzkniałe. Po prostu samotne.

Wkrótce Liubę miała wypisać ze szpitala, a Anna Ignatjewna już nie wstawała, martwiąc się o chłopców. Pewnego dnia przyszedł wysoki młody mężczyzna w eleganckim garniturze. Liuba chciała odejść, ale staruszka zatrzymała ją:

— Liubo, to Sergej, prawie jak syn. Poznaj go.

Dziewczyna nieśmiało przywitała się i wyszła. Piękny, pewny siebie mężczyzna, a ona blada, chuda, w workowatym szpitalnym szlafroku.

Sergej spędzał wieczory u niej. Wychodząc, objął Annę Ignatjewną, potem zatrzymał się przy łóżku Liuby.

— Miło było poznać. Zdrowiej. Jeszcze przyjdę — powiedział i odszedł, nie czekając na odpowiedź.

Następnego dnia przyniósł sok. Anna Ignatjewna spała po zastrzyku. Odszedł, ocierając łzę.

Wieczorem staruszka się obudziła, odmówiła kolacji.

— Posłuchaj, córeczko — wyszeptała. — Sergej jest notariuszem. Sporządziłam darowiznę na ciebie. Twój paszport wzięłam z szafki. Nie gniewaj się. Mieszkaj w moim domu. Stary, ale twój. Tylko nie opuszczaj chłopców.

Liuba zaniemówiła.

— Zostało trzech: Witia, Stiopka i Sergej. Pilnuj ich, żeby nie zaginęli jak twój brat. Obiecasz?

Dziewczyna rozpłakała się.

— Nie opuszczę, ciociu Aniu. Tylko trzymaj się.

Staruszka zasnęła, z uśmiechem na twarzy.

Po dwóch dniach Anna Ignatjewna odeszła. Liuba płakała cały dzień. Odbierał ją ze szpitala Sergej, pochmurny, ze spuszczoną głową.

Pochowali staruszkę wraz z jej znajomymi. Potem rozpoczęły się formalności dotyczące domu, w czym Sergej pomagał.

Wkrótce Liuba się przeprowadziła. Chłopcy nie przychodzili, tylko Sergej ją odwiedzał. Pewnego dnia poprosiła, by ich przyprowadził. Od tego czasu byli częstymi gośćmi. Wieczorami, szczególnie jesienią, zbierali się w domu: jedli naleśniki z fabrycznej stołówki, oglądali telewizję, grali w „Monopol”.

Czasem wpadał Sergej. Pomógł Liubie spłacić raty podatków za dom. Jej wdzięczność powoli przeradzała się w ciepłe uczucia, choć on trzymał dystans.

Ojciec Sergeja kiedyś przyszedł, nie krzyczeć, lecz podziękować.

— Tylko nie rozpieszczaj go za bardzo — mruknął. — Bo się rozbestwi.

Tak zaczęło się jej nowe życie. Własny dom, nowi ludzie. Nadieżda wyszła za Żenkę, odwiedzili ją kiedyś, ale Liuba nawet nie spojrzała na jego towarzystwo — jej serce było zajęte.

Choć uczucie było jeszcze nieodwzajemnione, tliła się nadzieja.

Liuba pamiętała Annę Ignatjewną. Każdy kąt domu przechowywał jej ciepło. Chciała choć trochę być jak ona, dlatego pielęgnowała pamięć o tej prostej, dobrej kobiecie.

Bo Anna zostawiła jej nie tylko dom, ale i dobroć, którą teraz chciała przekazać dalej.

Młoda kobieta Liuba Proskurina: dramatyczna opowieść o chorobie, walce o zdrowie i odkrywaniu rodziny, która odmienia życie
15 мужских привычек, от которых девушки в ужасе