Starzenie się jest naturalnym etapem życia, którego nie da się uniknąć. Z upływem lat zdobywamy doświadczenie, mądrość i coraz lepiej rozumiemy otaczający nas świat. Jednocześnie mogą pojawić się przyzwyczajenia oraz sposoby myślenia, które niepostrzeżenie zaczynają męczyć innych. Najbardziej zaskakujące jest to, że bliscy rzadko mówią o nich otwarcie. Nie dlatego, że niczego nie widzą, lecz dlatego, że kieruje nimi szacunek, przywiązanie albo obawa, że sprawią komuś przykrość.
Dostrzeganie takich zachowań nie jest atakiem na osoby starsze ani próbą ich zawstydzenia. Chodzi raczej o ochronę ważnych relacji, zachowanie bliskości z ludźmi oraz przeżywanie dojrzałych lat z większą świadomością, spokojem i godnością.

Ciągłe narzekanie na zdrowie, pogodę, brak pieniędzy, młodych ludzi czy czasy, w których rzekomo „wszystko było lepsze”, z czasem wyczerpuje nawet najbardziej cierpliwych słuchaczy. Każdy ma prawo czasem wyrazić rozczarowanie lub złość. Kiedy jednak niezadowolenie staje się głównym tematem niemal każdej rozmowy, człowiek może zacząć sprawiać wrażenie zgorzkniałego, a inni stopniowo przestają szukać jego towarzystwa.
Lekceważenie nowych technologii, przemian społecznych i nieznanych wcześniej pomysłów często odbierane jest jako upór oraz niechęć do dostosowania się do zmieniającej rzeczywistości. Zdania w rodzaju „kiedyś czegoś takiego nie było” albo „za naszych czasów wszystko wyglądało lepiej” potrafią natychmiast zamknąć rozmowę. Zamiast budować porozumienie, sprawiają, że druga osoba traci ochotę na dalszą wymianę myśli.
Przerywanie komuś po to, by natychmiast opowiedzieć o własnym doświadczeniu lub przedstawić swoją opinię, może wydawać się formą pomocy. W rzeczywistości rozmówca często odnosi wtedy wrażenie, że nikt go naprawdę nie słucha. Nawet przerywanie wynikające z dobrych intencji osłabia poczucie bliskości i może podważać wzajemny szacunek.
Nieproszone wskazówki dotyczące wychowywania dzieci, małżeństwa, pieniędzy czy ważnych życiowych decyzji bywają traktowane jak wtrącanie się w cudze sprawy. Bogate doświadczenie nie oznacza, że każda rada zostanie przyjęta z wdzięcznością. Liczy się nie tylko jej treść, lecz także właściwy moment oraz gotowość drugiej osoby do jej wysłuchania.
Wspomnienia mogą być piękne, pouczające i bardzo interesujące. Problem zaczyna się wtedy, gdy każda rozmowa prowadzi do porównywania teraźniejszości z „dawnymi, dobrymi czasami”. Jeżeli cała uwaga pozostaje skierowana ku przeszłości, to, co dzieje się obecnie, zaczyna wyglądać na mniej wartościowe, niewidoczne albo zupełnie nieistotne.
Stałe przewidywanie najgorszego, skupianie się wyłącznie na trudnościach oraz pomniejszanie znaczenia dobrych wydarzeń tworzy ciężką atmosferę. Nawet radosna wiadomość może wówczas zostać natychmiast przykryta ostrzeżeniem, podejrzeniem lub czarnym scenariuszem. Po pewnym czasie ludzie zaczynają zachowywać dystans, ponieważ próbują chronić własny spokój, energię i dobre samopoczucie.
Nieobecne spojrzenie, mechaniczne potakiwanie albo szybkie zmienianie tematu pokazują, że słowa rozmówcy nie wzbudzają prawdziwego zainteresowania. Nie trzeba wypowiadać niczego obraźliwego, by druga osoba poczuła się zlekceważona. Taka postawa może skutecznie odebrać jej chęć do dalszego zwierzania się i dzielenia ważnymi przeżyciami.
Powtarzanie, że młodzież jest leniwa, płytka, nieodpowiedzialna czy pozbawiona zasad, buduje niepotrzebny mur między pokoleniami. Każda generacja dorasta w innych warunkach i zmaga się z własnymi problemami. Osądzanie młodszych bez próby zrozumienia ich rzeczywistości nie przybliża ludzi do siebie, lecz jeszcze bardziej zwiększa emocjonalny dystans.

Rezygnowanie z higieny, troski o zdrowie albo podstawowej dbałości o wygląd bywa tłumaczone słowami: „w tym wieku to już normalne”. Takie zaniedbanie wpływa jednak na sposób, w jaki otoczenie postrzega aktywność, samodzielność i stosunek człowieka do samego siebie. Dbanie o siebie nie jest przejawem próżności. To forma szacunku zarówno wobec własnego ciała, jak i wobec osób, które przebywają w pobliżu.
USPRAWIEDLIWIANIE ZŁEGO ZACHOWANIA WIEKIEM
Opryskliwość, zniecierpliwienie czy ostre odpowiedzi nie stają się właściwe tylko dlatego, że ktoś przeżył wiele lat. Wiek nie daje prawa do ranienia innych ani zwalnia z odpowiedzialności za wypowiadane słowa. Życzliwość, cierpliwość i dobre maniery nie mają daty ważności i pozostają potrzebne na każdym etapie życia.
Wielokrotne opowiadanie tych samych historii bez zauważania, że bliscy słyszeli je już wiele razy, może powoli osłabiać ich zainteresowanie. Najczęściej nie kryje się za tym zła intencja. Mimo to nieustanne powtórzenia sprawiają, że uwaga słuchaczy gaśnie, a rozmowa traci spontaniczność i żywą więź, która powinna łączyć jej uczestników.
Słowa „jestem już na to za stary” zamykają wiele drzwi, zanim człowiek w ogóle spróbuje przez nie przejść. Powtarzane dostatecznie często umacniają przekonanie, że niczego nowego nie warto się uczyć, poznawać ani doświadczać. Tymczasem ciekawość, otwartość i gotowość do odkrywania pomagają zachować sprawność umysłu oraz kontakt ze współczesnym światem.
ŚWIADOMOŚĆ ZAMIAST OSKARŻANIA
Rozpoznanie tych nawyków nie powinno prowadzić do wstydu, samokrytyki ani obwiniania się. Może stać się początkiem ważnej zmiany. Późniejszy wiek nie musi oznaczać nieustannego rozdrażnienia, zamknięcia na innych, samotności czy życia w ciągłym niezadowoleniu. Niewielka korekta własnego podejścia może sprawić, że ten etap będzie pełen empatii, elastyczności i prawdziwej obecności. Skorzysta na tym zarówno sam człowiek, jak i wszyscy, którzy pozostają blisko niego.