Mam 74 lata i moje życie potoczyło się tak, że nigdy nie przypuszczałam, iż pewnego dnia będę musiała opowiedzieć historię własnego wnuka — historię gorzką, bolesną, a zarazem pouczającą. Nazywam się Helena. Od ponad dwudziestu lat jestem wdową, a syna mojej córki, Michała, wychowałam właściwie sama. Anna zmarła przy porodzie, natomiast ojciec chłopca, Piotr, wkrótce potem zniknął i zostawił mnie samą z maleńkim dzieckiem. Nocami pracowałam w pralni, a w weekendy sprzątałam biura, robiąc wszystko, by mój wnuk zawsze miał na stole ciepły posiłek, na sobie czyste ubrania i bezpieczne, ciepłe miejsce do spania.