Czy przebaczenie ojcu może uleczyć ranę z dzieciństwa i odbudować utraconą więź?

Wybacz mi, córeczko…

Ania, Aniu, zaczekaj… Czekam na ciebie od rana. W sierocińcu podano mi ten adres… Gdy tylko wyszła z klatki schodowej, Anna usłyszała obcy, nieznany jej głos.

— Kim pan jest? — rzuciła ostro, zerkając na zegarek.

— Ja jestem twoim… ojcem, Aniu… — powiedział mężczyzna z wahaniem, usiłując zdobyć się na uśmiech.

— To pomyłka. Nie mam ojca — odpowiedziała lodowato i, odwracając się, szybkim krokiem ruszyła w stronę samochodu.

Z zewnątrz sprawiała wrażenie opanowanej, lecz w środku wszystko w niej drżało; serce waliło jak oszalałe, a twarz paliła ją żywym żarem.

Wskoczyła za kierownicę, przekręciła kluczyk i gwałtownie ruszyła.

— Aniu, proszę… Chciałem tylko porozmawiać…

Mężczyzna dobiegł do auta, ale pojazd zdążył już wyjechać z podwórza, zostawiając go samego na chodniku z bezradnym spojrzeniem.

Na stacji benzynowej kupiła kawę i wybrała numer męża.

— Dima, pod naszym blokiem kręci się jakiś dziwny człowiek… Kiedy wyjdziesz z Leszkiem na spacer, uważaj, dobrze? — starała się mówić spokojnie, choć głos wyraźnie jej drżał.

— Jaki znowu człowiek? — zaśmiał się Dmitrij.

— Nie wiem, jakiś facet!

— Może tajny adorator? — zakpił.

— Dima, to nie czas na żarty. Dobrze, jadę już.

— Miłego dnia i bez nerwów! Pilnuj małego!

— Dobrze…

Rozłączyła się i pojechała do pracy. Przez cały dzień czuła w piersi tępy, nieustępujący ból.

Ojca właściwie nie miała. Owszem, biologicznie istniał, lecz nigdy go nie poznała. Mama zmarła, gdy była jeszcze dzieckiem, a krewni nie chcieli jej przyjąć. Wychowanką stała się więc sierocińca.

Nie brakowało im jedzenia, jednak dorastanie bez rodziców zawsze niesie w sobie cierpienie. Najtrudniejsze było patrzeć, jak inne dzieci wypatrują matek i żyją nadzieją. Ona nie miała na kogo czekać.

— Aniu, co z tobą dziś? Wyglądasz, jakbyś była nieobecna — zapytała przy lunchu koleżanka Ola.

— Nic takiego… Słabo spałam — skłamała Anna.

Myśl o tamtym mężczyźnie nie dawała jej spokoju. A jeśli mówił prawdę i naprawdę był jej ojcem? Dlaczego więc zjawił się dopiero teraz? Pod wieczór postanowiła, że nawet jeśli to on, nie potrzebuje go. Ma przecież własną rodzinę — męża i syna Leszka. Reszta należy do przeszłości.

Wieczorem czekało ją jednak coś niespodziewanego.

— Jestem w domu… — zawołała, zdejmując płaszcz.

— Cześć! Już zaczęliśmy się martwić — odpowiedział z kuchni Dmitrij.

Przy stole siedział ten sam mężczyzna.

— Dima, czy ty oszalałeś?! — wycedziła, z trudem powstrzymując się od krzyku przy dziecku.

— Aniu, pozwól mu się wytłumaczyć. Wiktor Iwanowicz nie wiedział o twoim istnieniu. Szukał cię…

— Aniu… — zaczął cicho mężczyzna. — Nie miałem pojęcia. Prawdę usłyszałem od matki dopiero przed jej śmiercią. Kochałem twoją mamę…

Opowiedział całą historię: o tym, jak jego matka wyrzuciła ciężarną narzeczoną z domu, jak wmówiła mu, że wyszła za innego. I że dopiero niedawno poznał prawdę.

Anna rozpłakała się.

— Wybacz mi, córko — powtórzył. — Kupiłem dla ciebie dom. Należy do ciebie.

Tego wieczoru odszedł, a nazajutrz razem odprowadzili go na dworzec.

— Wróć szybko — powiedziała cicho Anna.

— Wrócę. Teraz już nie jestem sam.

…W drodze powrotnej przytuliła męża w samochodzie.

— Dziękuję ci.

— Za co?

— Gdyby nie ty, nie potrafiłabym mu wybaczyć.

— Sama przecież mówisz, że każdy zasługuje na drugą szansę.

— Każdy — odparła z uśmiechem.

Miesiąc później Wiktor Iwanowicz znów przyjechał. Anna przyjęła zarówno jego, jak i podarowany dom. Po raz pierwszy od wielu lat poczuła, że jej rodzina naprawdę jest kompletna.

Czasem wybaczenie nie oznacza słabości, lecz siłę, która pozwala odzyskać to, czego przez lata brakowało.

Czy przebaczenie ojcu może uleczyć ranę z dzieciństwa i odbudować utraconą więź?
Семейный рецепт торта «Наполеон»