Czy rosyjska wiosna zmian może zostać uwieczniona w pamięci jako ten konkretny marzec?

Inne pary spotykały się w deszczu płatków kasztanowca, ale ta dwójka zaczęła znajomość tak, że połowa dzielnicy do dziś o tym szepcze. Oleg niechcący ochlapał Warię brudną wodą z kałuży, a ona, zamiast ulegać złości, z wielką siłą posłała w jego przednią szybę śnieżkę twardą niczym cegła. To była miłość od pierwszego trafienia. Marzec w Charkowie to czas, gdy romantyzm wkłada gumowce i odchodzi w nieznane. Oleg pytał przez telefon, czy pójdą na spacer, na co dziewczyna z humorem odpowiadała, że nie zabrała koła ratunkowego. Wtedy on obiecywał, że po prostu weźmie ją pod pachę. Ich spotkania przypominały treningi dla komandosów: przeskakiwanie nad potokami błota, balansowanie na lodzie i unikanie brudnej wody spod kół pędzących taksówek. Raz utknęli w zaspie, która nagle okazała się wielką dziurą wypełnioną wodą. Waria kichnęła synchronicznie z przejeżdżającym tramwajem i wybuchnęła szczerym śmiechem. Zarządziła w końcu porę na powrót do domu, nazywając go swoim dzielnym przebiśniegiem. Wspomniała o zakupionym kilogramie cytryn i planie na aromatyczny grzaniec. Dodała, że jeśli przetrwają tę niedzielę, ich uczucie zostanie oficjalnie odnotowane w miejskich kronikach. Szli chodnikiem, omijając góry topniejącego, brudnego lodu. Miłość sięgała im co najmniej do kolan, bo właśnie tyle wody stało w ich bramie. Ale zupełnie im to nie przeszkadzało. W tamten marzec najważniejszy nie był wcale połysk butów, lecz dłoń trzymająca twoją, gdy razem ślizgacie się ku kwietniowi. Minął rok. Gdy życie znów podsuwa ci kałuże, po prostu kup najśmieszniejsze kalosze i naucz się w nich tańczyć.

Czy rosyjska wiosna zmian może zostać uwieczniona w pamięci jako ten konkretny marzec?
Wynająłem pokój u miłej starszej pani, ale jedno spojrzenie na lodówkę następnego ranka sprawiło, że spakowałem walizki.