– Alex, sprawdź, czy ziemniaki do sałatki są już miękkie. Jeśli tak, możesz je wyłączyć, prosi Vasylisa.
– Już patrzę, odpowiada Alex.
Vasylisa nadal kroi wędlinę. Od szóstej rano, jak nakręcona, stoi przy kuchni. Sałatki „Oliwiera”, „Wschodnia”, „Granatowa bransoletka”, „Serowa” i jeszcze kilka innych.
Po pokrojeniu wędliny starannie układa plasterki na półmisku. Jej wzrok przyciąga ogromny kawałek sera, który również trzeba pokroić. Jeden plaster, drugi, trzeci – nóż ślizga się szybko, a oczy Vasylisy ciemnieją od nadmiaru pracy.
Alex sprawdza ziemniaki w garnku, zwyczajnie nakłuwając jeden z bulw widelcem w bulgoczącej wodzie.
– Vas, wydaje się, że miękkie. Wyłączam, mówi spokojnie.
– Aha. Wyłącz.
– Dlaczego jesteś taka zmęczona? zauważa, widząc, że żona jest nie w humorze.
– Alex, pytasz mnie? Wczoraj po pracy wszystko kupiłam, przyniosłam, ugotowałam, a dziś od rana kroję sałatki. I jeszcze pytasz, dlaczego jestem wykończona?! wybucha Vasylisa.
– Co mam zrobić? To moja wina? Przecież mama ma jubileusz, odpowiada Alex, opuszczając głowę.
– Nie, nikt nie jest winny! Dlaczego zawsze ja wszystko robię? Jest przecież druga synowa. Ale ona u nas jest królową! mówi zirytowana Vasylisa.
– O, Vas, zapomniałaś o Ladzie! mówi Alex.
Vasylisa bierze serwetkę, wyciera ręce, nalewa sobie szklankę wody. Ladę zna od pięciu lat i przez ten czas dobrze poznała młodszą synową swojej teściowej.
Vasylisa przeprowadziła się do Moskwy z wioski. Najpierw się uczyła, potem znalazła pracę. Z przyszłym mężem, Alexem, poznali się przypadkowo. Najpierw spotykali się, potem zdecydowali na ślub.
Poznanie przyszłej synowej i Kławdii Stiepanowny przebiegło gładko. Wiejska dziewczyna szybko wpasowała się w rodzinę męża. Jeszcze przed ślubem pomagała na działce. Vasylisa nie odmawiała pracy: malowanie drzwi, pielenie chwastów w ogródku, zakręcanie słoików na zimę. Nigdy nie narzekała. Jeśli rodzina, to trzeba pomagać i robić wszystko razem. Vasylisa dorastała w licznej rodzinie i takie wartości wyniosła z domu.
Pewnego dnia teściowa zaprasza Vasylisę i Alexa na rodzinny obiad. Młodszy brat Alexa, Andriej, planuje ślub. O narzeczonej prawie nic nie wiadomo, tylko że ma na imię Lada.
Vasylisa i Alex przychodzą na kolację rodziną. Andriej przedstawia wszystkich swojej dziewczynie. Widać, że przyszła żona ma silny charakter.
Ulubionym synem Kławdii Stiepanowny był Andriej, a Lada automatycznie stała się ulubioną synową.
Na ślubie teściowa wypowiada złote słowa pod adresem Lady, ogłaszając ją najpiękniejszą panną młodą. Vasylisa takich słów nigdy nie słyszy, lecz nie obraża się – to tylko puste frazy. Od razu widzi charakter drugiej synowej: dużo mów, mało czynów.
Lada prawie nic nie robi w domu. Z Andriejem mieszkają w kawalerce, sprzątanie jej nie wychodzi. Pomoc na działce nie wchodzi w grę.
Tamara Stiepanowna nie zmusza Lady do pracy. Podczas gdy Vasylisa dźwiga dwa dziesięciolitrowe wiadra ogórków i pomidorów na przetwory, Lada leniwie leży na leżaku.
– Jak ci się podoba nasza działka, Lada? strofuje młodszą synową Tamara.
– W porządku, odpowiada Lada, sącząc sok przez słomkę.
– A sok ci smakuje? My z Vasylisą robiliśmy. nie ustaje Tamara.
– Za dużo cukru, powinien być bardziej kwaśny. Nie lubię przesłodzonego, szkodzi figurze.
– Dobrze, powiem Vasylisie, będziemy mniej cukru dodawać, reaguje szybko teściowa.
Vasylisa w tym czasie zbiera jabłka spod drzew, by się nie psuły. Nie chce psuć relacji z rodziną, więc cierpliwie znosi sytuację, tłumiąc swoje niezadowolenie.
Tylko mężowi skarży się:
– Wyobraź sobie, bardziej kwaśny, a cukru według przepisu. Jeśli mniej, sok by sfermentował. Ale dla Lady jesteśmy gotowi na wszystko!
– Vas, staraj się nie zwracać na nią uwagi. Rób po swojemu, z matką też kłócić się nie ma sensu, rozkłada ręce Alex.
Vasylisa pracuje w ogrodzie, kupuje nasiona, przygotowuje sadzonki, zbiera i przetwarza plony. O tym, że Lada z Andriejem miałaby w czymkolwiek pomagać, nie ma mowy. Biorą produkty bez skrupułów, wszystko kupują za swoje pieniądze.
Pewnego dnia Vasylisa odważnie mówi synowej wprost:
– Lada, mogłabyś czasem pomagać w ogrodzie. Mama już jest stara, a nam z Alexem nie podołamy sami.
– Vas, kiedy my? W tygodniu pracujemy, w weekendy zajęci, chodzimy na fitness i basen, wieczorami w restauracjach. Życie to nie tylko praca, odpowiada Lada.
Teściowa natychmiast wtrąca się:
– Dobrze, Lada, jesteście młodzi, życie krótkie, trzeba żyć dla siebie, dbać o siebie, przecież jesteście piękną kobietą.
Vasylisa przerywa rozmowę, w domu ponownie żali się mężowi:
– Oczywiście, że ona piękna, a ja koń, ciągnę wszystko sama!
– Vas, nie martw się, tak jest już od roku. Czemu się dziwisz, wzrusza ramionami Alex.
Wkrótce nadchodzi jubileusz teściowej. Sama wybiera prezent – robot odkurzający, bez pytań.
Ladzie i Andriejowi mówią:
– Wystarczy kwiatów i słodyczy, wy jesteście młodzi, wydawajcie na siebie, nie na starą babcię.
Vasylisa kończy sałatki, starannie je pakuje i razem z Alexem jadą do teściowej nakryć stół. Lady i Andrieja nie ma, pojawią się punktualnie.
Teściowa jako pierwsza gratuluje Ladzie, wręcza skromny bukiet i kopertę, wymagając otwarcia od razu.
Tamara Stiepanowna uśmiecha się, otwiera kopertę, najpierw nie rozumie, co to za papier. Lada oznajmia, że teściowa wkrótce zostanie babcią. Od tej chwili uwagę skupia się na przyszłej mamie.
Pod wieczór przyszła mama mdleje od zapachu potraw.
– Vasyliso, usuń ze stołu, rozkazuje Tamara.
– Może Lada po prostu odejdzie, jeśli źle się poczuje? nie wytrzymuje Vasylisa.
– Vas, jak możesz? Przecież ona jest w ciąży! Przypomnij sobie siebie! broni teściowa.
– Pamiętam, jak dźwigałam sadzonki pomidorów i ogórków, odpowiada Vasylisa.
– Ty tylko prosiłaś o sprzątnięcie, a teraz gonisz Ladę! nawet zapłakała Tamara.
– Nie chcę sprzątać, ja nakryłam, teraz kolej Lady na sprzątanie i zmywanie. Ja chcę odpocząć, jestem zmęczona! mówi Vasylisa i odchodzi od stołu.
Teściowa obraża się na nią, a Vasylisa tym razem nie wraca ani na działkę, ani w odwiedziny.
Po trzech miesiącach Alex dzwoni do żony:
– Vas, mamę zabrali do szpitala z podejrzeniem udaru. Pójdziesz?
– Oczywiście, pójdę, wszystko sprawdzę i ci przekażę, odpowiada Vasylisa.
Okazuje się, że ulubiona synowa nie pomagała, choć teściowa prosiła.
Vasylisa gani siebie, boi się, że coś stanie się Tamarze Stiepanownie, nie wybaczy sobie.
– Tamara Stiepanowna, jak się pani czuje?
– O, Vasyliso, leżę, robili MRI, badania.
– Leżysz, wszystko sprawdzę.
Po dwóch tygodniach wypisują ją do domu, wszystko się udało. Przychodzą Alex i Vasylisa.
– Vasyliso, wszystko posprzątałaś i przygotowałaś. Jesteś niezastąpiona, mówi ze łzami teściowa.
– Czemu nie zadzwoniliście? odpowiada Vasylisa.
– Wstyd było. Przepraszam, staruszko. Dopiero potem zrozumiałam, jak mnie brakuje. Jak mówią, mamy i nie cenimy.
– Ja też tęskniłam za działką, odpowiada Vasylisa ze łzami.
– Weźcie klucze, teraz jesteście gospodynią, mówi Tamara.
– Jedziemy razem, świeże powietrze dobrze zrobi. Dość smutków! Napijmy się herbaty…
