— Z czego?
— Zniszczyłaś wszystko.
Agnieszka zamknęła laptop.
— Ja zniszczyłam?
— Nie musiałaś mówić Karolinie o dokumentach.
— Siedziała w moim domu i ustalała, na jaki kolor pomalować moje ściany.
— Zamierzałem sam jej wyjaśnić.
— Kiedy?
— Później.
— Po rozwodzie?
— Tak.
— Po którym rozwodzie? Po tym, o którym nie poinformowałeś własnej żony?
Marcin ciężko opadł na fotel.
— Od dawna funkcjonujemy jak współlokatorzy.
— To nie usprawiedliwia żadnego z twoich kłamstw.
— Ty też przecież wiedziałaś, że między nami wszystko się skończyło.
— Domyślać się prawdy i godzić się na nią to dwie zupełnie różne rzeczy.
— Śledziłaś mnie?
— Nie. Po prostu przestałeś się ukrywać.
Przez chwilę siedział w milczeniu.
— Zakochałem się w innej kobiecie.
— Dobrze.
Taka odpowiedź najwyraźniej go zaskoczyła.
— Tylko tyle masz do powiedzenia?
— Czego oczekiwałeś?
— Nie wiem. Zachowujesz się tak, jakby zupełnie cię to nie obchodziło.
— Obchodzi mnie. Tylko na histerię jest już zdecydowanie za późno.
— Moglibyśmy rozwieść się spokojnie.
— Dokładnie to zamierzam zrobić.
Marcin wyraźnie się rozluźnił.
Prawdopodobnie uznał, że najważniejsza kwestia została załatwiona.
— W takim razie nie ma sensu zamieniać rozwodu w wojnę.
— Zgadzam się.
— Będę potrzebował czasu, żeby znaleźć mieszkanie.
— Ile?
— Może dwa miesiące.
— Masz siedem dni.
Spojrzał na nią gwałtownie.
— Mówisz poważnie?
— Całkowicie.
— Przecież nadal jestem twoim mężem.
— Na razie.
— Mieszkałem tutaj przez wiele lat.
— To nie daje ci prawa przyprowadzać kochanki i obiecywać jej mojej nieruchomości.
— Mam tu swoje rzeczy, sprzęt i część mebli.
— Wszystko, co do ciebie należy, możesz zabrać.
— A moje nakłady?
— Przygotuj zestawienie wydatków i dołącz potwierdzenia. Potem zajmą się tym prawnicy.
Marcin wstał.
— Przygotowałaś się do tego wcześniej.
— Czekałam tylko, aż sam pokażesz, jak daleko jesteś gotów się posunąć.
— Czyli od dawna wiedziałaś o Karolinie?
— Wystarczająco długo.
— Dlaczego nic nie mówiłaś?
— Chciałam sprawdzić, czy sam zdecydujesz się powiedzieć prawdę.
— I przez cały ten czas pozwalałaś mi…
Urwał.
— Pozwalałam ci kłamać? Świetnie radziłeś sobie bez jakiejkolwiek pomocy z mojej strony.
Marcin nerwowo przeszedł przez pokój.
— Karolina nie odbiera telefonów.
— To wasza sprawa.
— Zrobiłaś ze mnie pośmiewisko.
— Sam przyprowadziłeś kochankę do domu żony i przedstawiłeś go jako własny. Ja tylko wyjaśniłam, do kogo należy zgodnie z prawem.
— Dla ciebie własność i dokumenty są ważniejsze niż rodzina.
— Naszej rodziny nie było już długo przed rozmową o dokumentach.
Tej nocy Marcin spał w pokoju gościnnym.
Rano wyjechał bez śniadania i nawet nie wypił kawy.
Agnieszka zadzwoniła do ślusarza i umówiła wymianę wkładki w zamku na koniec tygodnia.
Nie zamierzała kupować nowych drzwi ani usuwać sprawnego mechanizmu. Wystarczyła nowa wkładka, by dotychczasowe klucze przestały działać.
Następnie zaczęła pakować rzeczy męża.
Nie robiła tego w gniewie.
Działała spokojnie, dokładnie i metodycznie.
Ubrania składała do mocnych kartonów.
Sprzęt elektroniczny i dokumenty osobiste umieściła osobno.
Narzędzia Marcina przechowywane w garażu wpisała na listę.
Nie dotykała przedmiotów, których własność mogłaby stać się przedmiotem sporu.
Następnego dnia Marcin napisał, że przez jakiś czas zatrzyma się u kolegi.
Agnieszka odpowiedziała, że do soboty wszystkie jego rzeczy będą spakowane.
— Naprawdę wyrzucasz mnie z domu w ciągu tygodnia?
— Proszę cię o wyprowadzkę po zdradzie i próbie rozporządzania moją własnością.
— Mogłaś dać mi więcej czasu.
— Ty także nie dałeś mi czasu, żebym przygotowała się na wizytę Karoliny.
W piątek Marcin przyjechał po rzeczy z przyjacielem.
Wynosił kartony niemal bez słowa.
Kilka razy wyglądał, jakby zamierzał coś powiedzieć, lecz za każdym razem rezygnował.
Kiedy samochód był już całkowicie załadowany, zatrzymał się przy tarasie.
— To ja zbudowałem ten taras.
— Brałeś udział w jego budowie.
— Byliśmy tutaj kiedyś szczęśliwi.
— Tak. Byliśmy.
— Czy teraz to wszystko nic już dla ciebie nie znaczy?
— Znaczy. Ale przeszłość nie unieważnia tego, co zrobiłeś teraz.
— Mogłabyś dać mi jeszcze jedną szansę.
— Miałeś ją każdego wieczoru, gdy wracałeś do tego domu i mogłeś uczciwie powiedzieć mi prawdę.
— Bałem się.
— Że stracisz dom?
Marcin milczał.
Po jego odjeździe przyjechał ślusarz i wymienił wkładkę w zamku.
Cała praca trwała mniej niż dwadzieścia minut.
Agnieszka dostała komplet nowych kluczy, kilkakrotnie sprawdziła drzwi i po raz pierwszy od wielu miesięcy poczuła prawdziwy spokój.
Marcin nie mógł już wejść bez jej wiedzy.
W poniedziałek Agnieszka oficjalnie złożyła pozew o rozwód.
Od tego dnia mąż dzwonił niemal każdego wieczoru.
Najpierw przekonywał, że majątek trzeba podzielić sprawiedliwie.
Później ponownie przypominał o pieniądzach, które rzekomo zainwestował.
Po pewnym czasie zaczął przepraszać.
— Karolina mnie zostawiła — powiedział podczas jednej z rozmów.
— Przykro mi.
— Stwierdziła, że nie może zaufać mężczyźnie, który kłamie w tak poważnych sprawach.