W okresie Demokratycznej Republiki Afganistanu wiele mieszkanek Kabulu studiowało na uniwersytetach, pracowało jako lekarki, nauczycielki, wykładowczynie czy urzędniczki państwowe. Kobiety można było zobaczyć na ulicach bez ubrań zakrywających twarz. Nosiły współczesne sukienki, zdobywały wykształcenie i samodzielnie rozwijały swoje kariery zawodowe.

W stosunkowo krótkiej perspektywie historycznej ich sytuacja zmieniła się niemal nie do poznania.
— Zabrania się nam coraz większej liczby rzeczy — mówią Afganki, które ze względów bezpieczeństwa ukrywają swoje prawdziwe nazwiska. — Kontrolowany jest każdy nasz krok, każdy szczegół wyglądu i zachowania. Nie chodzi już o jeden konkretny zakaz. Chodzi o próbę odebrania kobiecie prawa do samodzielnego decydowania o własnym życiu.
Mieszkanki różnych prowincji przyznają, że nieustannie nakładane ograniczenia sprawiają, iż czują się jak więźniarki we własnych domach.
Nie mogą swobodnie decydować o tym, co założą, zdobywać wykształcenia, bez przeszkód pracować ani samodzielnie poruszać się po mieście. Niemal każda czynność może zostać oceniona przez kogoś jako przekroczenie norm religijnych, a granica między zachowaniem akceptowanym i uznanym za wykroczenie może zależeć od interpretacji lokalnych władz.
Pojawiają się również informacje, że talibowie niechętnie patrzą na niektóre rodzaje męskiej bielizny produkowanej według zachodnich wzorów. Uzasadnienie ma pozostawać takie samo: skoro podobnych przedmiotów nie używano na Półwyspie Arabskim w początkowym okresie islamu, to — według tej argumentacji — wierzący człowiek nie powinien ich potrzebować również obecnie.
W praktyce wymagania dotyczące mężczyzn są jednak zwykle stosowane znacznie łagodniej. Znalezienie w domu starej, zwyczajnej bielizny należącej do szanowanego ojca rodziny raczej nie jest przedstawiane jako coś, co automatycznie prowadziłoby do najpoważniejszych konsekwencji.
Kobiety znacznie rzadziej mogą liczyć na podobną pobłażliwość. Właśnie dlatego nawet pogłoska o zakazie noszenia określonej bielizny nie jest przez wiele Afganek odbierana wyłącznie jako niedorzeczna historia. W realiach, w których kolejne obszary kobiecej codzienności zostają poddawane coraz dokładniejszej kontroli, taki zakaz może brzmieć dla nich jak kolejny możliwy krok w polityce ingerującej już nie tylko w edukację, pracę czy poruszanie się poza domem, lecz także w najbardziej osobiste szczegóły życia.