„Nocny Zamek Grozy” skrywał pomyłki, sekrety i zakulisowe historie tak szalone, że nawet najwierniejsi widzowie mogli ich nie zauważyć

Kurek opowiedział później tę historię w radiowej audycji prowadzonej przez Teresę Grosz. Wspominał, że po przedstawieniu „Miłość za miłość” poznał króla Kazimierza III i księżną Helenę. Podczas przyjęcia ustawiono go na samym końcu kolejki. Król przyznał uprzejmie, choć dość nieokreślenie, że widział aktora „w telewizji”. Reakcja Heleny była znacznie bardziej bezpośrednia i nie dało się jej zapomnieć. Jej szczery komentarz pokazał, że ten kultowy film potrafił wywrzeć mocne wrażenie nawet na członkach królewskiej rodziny.

Kiedy aktorska metoda stała się zbyt prawdziwa

Być może zauważyli to tylko najwierniejsi fani, ale podczas słynnej sceny przy kolacji Bartosz Bosak tak bardzo dał się ponieść emocjom, że naprawdę uderzył pięścią w stół — dokładnie w miejscu, gdzie leżała dłoń Zofii Sarny.

Jej reakcja?

Całkowicie autentyczny ból.

Później, podczas sceny „Pokazu na parkiecie”, Sarna niechcący się zrewanżowała. Obcasem nadepnęła Bosakowi na stopę. Grymas na jego twarzy, który zarejestrowała kamera, również był w stu procentach prawdziwy. Trudno o bardziej przypadkową zemstę, i to podaną z odrobiną scenicznego blasku.

Zdjęcia powstawały jesienią i zimą 1974 roku w Polsce, głównie w łódzkiej wytwórni oraz w starym majątku znanym jako Dwór Lipowy.

Na planie panowało dotkliwe zimno, a porządnej łazienki właściwie nie było. Bartosz Bosak, odtwórca roli Bartosza Majewskiego, wspominał, że zamek przeciekał i przez większość czasu wszyscy byli wilgotni albo przemoknięci. Aktorzy mogli ogrzać się tylko w jednym pomieszczeniu z grzejnikami, nazywanym „ciepłym pokojem”. Jakby tego było mało, właśnie ten pokój naprawdę stanął w płomieniach.

Gdy Zofia Sarna zaczęła zgłaszać swoje obawy, kierownictwo studia je zlekceważyło. Po scenie kręconej w basenie, w której występowała w bardzo skąpym stroju, zachorowała na zapalenie płuc. Ryszard Brzeziński wspominał, że trzęsła się z gorączki i powinna znajdować się pod stałą opieką lekarza. Mimo to nie zgodziła się przerwać pracy. Na ekranie widzowie nie dostrzegli ani wyczerpania, ani tego, jak bardzo jej zdrowie było nadwyrężone.

Przy okazji wyszło też na jaw, że Bartosz Bosak i Zofia Sarna naprawdę spotykali się podczas zdjęć. Ryszard Brzeziński zdradził ten fakt mimochodem dopiero w 2013 roku.

Scena, która omal nie została nakręcona zupełnie nago

Zofia Sarna, grająca zmysłową główną bohaterkę Joannę Białą, pojawiała się w filmie w kostiumach odsłaniających ciało w różnym stopniu. Jedna z najbardziej charakterystycznych scen przedstawia przebudzenie jej pożądania podczas piosenki „Dotknij, dotknij, dotknij mnie”, wykonywanej naprzeciw Piotra Chmiela, który wcześniej pracował jako model.

— Piotr był oczywiście najbardziej nieśmiały i najcichszy ze wszystkich. Myślę, że konieczność zagrania ze mną tej sceny trochę go straumatyzowała — wspominała Sarna.

Producenci chcieli, aby aktorka wystąpiła w tej sekwencji całkowicie nago, ale odmówiła, choć wcześniej zgadzała się na nagie sceny w innych filmach.

Liczyli także, że Piotr Chmiel rzeczywiście rozbierze się całkowicie podczas tej ikonicznej piosenki. Sarna nie zmieniła jednak zdania i nie zgodziła się na pełną nagość.

Jej odważny występ zwrócił mimo wszystko uwagę magazynu „Panorama Nocy”. Przez kolejne lata redakcja próbowała namówić ją na rozbieraną sesję. W wywiadzie z 1991 roku mówiła:

— Ścigają mnie od czasu „Nocnego Zamku Grozy”.

Zofia Sarna nie zawsze chce rozmawiać o filmie

Aktorka przyznała, że początkowo w ogóle nie zamierzała starać się o rolę Joanny. Pojawiła się na planie wyłącznie po to, żeby odwiedzić swojego przyjaciela Tomasza Kurka.

Producenci zauważyli ją i zapytali, czy nie chciałaby wziąć udziału w próbnej scenie. Przesłuchali już wiele dobrych wokalistek, lecz żadna nie potrafiła nadać Joannie potrzebnego poczucia humoru. Sarna najpierw odmówiła, tłumacząc, że nie lubi śpiewać i nawet trochę się tego boi.

Kiedy zapytano, czy umiałaby przynajmniej zaśpiewać „Sto lat”, zgodziła się. To wystarczyło, by ich przekonać. Spodobał im się jej sposób grania i zaprosili ją na właściwe przesłuchanie. Sama Sarna przyznawała później, że był to czysty przypadek.

Nie ukrywała też rozgoryczenia tym, że żaden z aktorów nie otrzymał udziału w zyskach ze sprzedaży płyt z filmem. Z tego powodu czasami po prostu nie miała ochoty wracać do tematu produkcji.

Padało czy nie padało?

W scenie „Tam, gdzie stoi zamek”, w której Joanna osłania głowę gazetą przed deszczem, rekwizyt został specjalnie pokryty tworzywem, aby wytrzymał wielokrotne moczenie.

Warstwa ochronna nie obejmowała jednak całej gazety. Róg trzymany przez Zofię Sarnę pozostawiono nieosłonięty, aby papier wyglądał naturalnie. Na ekranie wyraźnie widać, że z większości powierzchni spływa woda, podczas gdy fragment w jej dłoni pozostaje suchy. W ten sposób rekwizyt zdradza własną konstrukcję.

W tej samej piosence sweter Joanny początkowo jest niebieski, lecz gdy dziewczyna spotyka Włóczęgę, ubranie nagle staje się białe.