Kilka dni później dostałam od niego wiadomość.
Marek napisał mi, że współczesne kobiety stały się zdecydowanie zbyt wymagające.
Śmiałam się bardzo długo.
Bo mężczyzna, który przez dobrych dwadzieścia minut opowiadał o swojej niezwykłości, szczerze poczuł się obrażony, gdy poprosiłam, żeby choć w najmniejszym stopniu tę niezwykłość udowodnił.
Wtedy ostatecznie zrozumiałam jedną prostą rzecz.

Im głośniej człowiek reklamuje samego siebie, tym dokładniej warto zapoznać się z instrukcją obsługi.
Bo czasem pod pięknym i efektownym opakowaniem znajduje się produkt, który panicznie boi się nawet najbardziej podstawowych pytań.
A jeżeli mężczyzna zaczyna oblewać się rumieńcem już po zwykłej prośbie: „wymień swoje najważniejsze zalety”, być może jego największą zaletą jest właśnie umiejętność zakończenia randki w odpowiednim momencie i zostawienia kobiecie reszty wieczoru na coś naprawdę przyjemnego i interesującego.
Analiza psychologa
Podobny sposób zachowania można spotkać u osób, których samoocena jest bardzo wysoka na poziomie słownych deklaracji, a jednocześnie niezwykle niestabilna. Tacy ludzie nieustannie mówią o własnych zaletach, ponieważ potrzebują ciągłego potwierdzania swojej wartości. Dopóki otoczenie spokojnie słucha, przytakuje, okazuje podziw i nie zadaje niewygodnych pytań, taki mechanizm działa znakomicie. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy ktoś zaczyna prosić o konkretne przykłady. Wówczas wcześniej demonstrowana pewność siebie potrafi zniknąć niemal natychmiast.
W tej sytuacji znamienne było również to, że Marek próbował przekonać kobietę o swojej wartości niemal wyłącznie za pomocą słów, nie wspierając ich rzeczywistym zachowaniem. To właśnie dlatego kilka prostych pytań wywołało w nim tak silną, wręcz bolesną reakcję. Dopóki mógł sam decydować, jak wygląda opowieść o jego wyjątkowości, czuł się swobodnie. Kiedy jednak rozmowa przestała być jednostronną prezentacją i pojawiła się potrzeba skonfrontowania deklaracji z konkretami, jego pewność siebie gwałtownie osłabła.
Najważniejszy wniosek jest dość prosty: człowiek, który naprawdę jest pewny siebie, zazwyczaj nie potrzebuje długotrwałej autopromocji. Jego cechy z czasem stają się widoczne same, bez prezentacji na dwadzieścia slajdów i bez niekończących się opowieści o tym, jak bardzo jest wyjątkowy, atrakcyjny czy niezastąpiony.