Do tej pory zdążyłam już opowiedzieć wszystko jej i naszej mamie. Mówiłam chaotycznie, przerywając co kilka słów, lecz żadna z nich nie próbowała tłumaczyć Michała ani umniejszać temu, co czułam.
— Nie kasuj tego — powiedziała Joanna, siadając obok mnie.
— Po co mam oglądać więcej?
— Wiesz tylko tyle, ile dotąd zobaczyłaś. Jeśli chcesz zakończyć cztery lata małżeństwa, zrób to dopiero wtedy, gdy poznasz całą historię.
— Nie chcę już niczego wiedzieć.
— Chcesz.
Spojrzała mi prosto w oczy.
— Tylko boisz się, że mogłaś się pomylić.
Jej słowa uderzyły mnie silniej, niż się spodziewałam.
— Nie chcę wiedzieć nic więcej — powtórzyłam, ale tym razem mój głos był znacznie cichszy.
— A jeśli naprawdę się mylę, Joanno? — zapytałam po chwili.
— Wtedy tym bardziej powinnaś poznać prawdę.
Przez długie minuty siedziałam bez słowa, wpatrzona w ekran.
W głowie pojawiał się jeden katastroficzny scenariusz za drugim.
Każda możliwość wydawała mi się nie do zniesienia.
Jeżeli następne filmy potwierdzą zdradę, rozpadnę się na oczach własnej siostry.
Jeśli jednak pokażą coś zupełnie innego, będę musiała przyjąć, że uciekłam z domu, zanim pozwoliłam mężowi wypowiedzieć choć jedno pełne zdanie.
Niezależnie od tego, jaka była prawda, wiedziałam, że zaboli.
— A jeśli rzeczywiście wszystko źle zrozumiałam? — wyszeptałam.
Po długiej ciszy nabrałam powietrza.
— Michał powiedział, żebym oglądała je po kolei.
— W takim razie tak zrób.
Ponownie otworzyłam laptop.
Kursor zatrzymał się nad trzecim plikiem, a mój palec tak długo unosił się nad gładzikiem, że miałam wrażenie, iż czas stanął.
Przypomniałam sobie wszystkie dziwne momenty z ostatnich lat.
Zamkniętą szufladę.
Te same dni w roku, kiedy Michał milknął i zamykał się w gabinecie.
Chwile, w których patrzył na ekran telefonu, czytał wiadomość, a potem odkładał aparat wyświetlaczem do dołu.
I jego twarz, gdy klęczał na podłodze w naszym salonie, powtarzając złamanym głosem, że chciał wyznać mi wszystko osobiście.
— Otwórz — powiedziała spokojnie Joanna.
Wiedziałam, że jedno kliknięcie może zdecydować o całym naszym życiu.
Wzięłam głęboki oddech.
Potem uruchomiłam trzecie nagranie i przygotowałam się na najgorsze.
Michał siedział w tym samym nieznanym pokoju, który widziałam wcześniej.
Tym razem sprawiał wrażenie spokojniejszego.
Jego głos brzmiał pewniej, choć na twarzy wciąż miał ślady długiego cierpienia.
Data w rogu ekranu wskazywała, że film nagrał kilka miesięcy wcześniej.
— Jeżeli to oglądasz, oznacza to, że w końcu znalazłem odwagę… albo że nie zostało mi już więcej czasu.
Zamilkł na chwilę.
— Miała na imię Katarzyna.
Odetchnął głęboko.
— Była moją przyrodnią siostrą.
Osunęłam się głębiej na poduszki, jakby nagle zabrakło mi siły, by utrzymać własne ciało.
Michał zaczął mówić.
Po śmierci ojca otrzymał list od kancelarii prowadzącej sprawy spadkowe. Dopiero wtedy dowiedział się, że gdzieś w Polsce mieszka jego przyrodnia siostra, o której istnieniu nigdy wcześniej nie miał pojęcia.
Opowiadał o ich pierwszym spotkaniu.
O jej długiej chorobie.
O regularnych odwiedzinach, na które jeździł, mówiąc mi, że ma spotkania z klientami.
O pieniądzach, które przelewał jej po kryjomu najpierw na leczenie, a później na opiekę hospicyjną.
— Prosiła, żebym jeszcze nikomu o niej nie mówił — wyjaśniał. — Chciała cię poznać, ale dopiero wtedy, kiedy poczuje się gotowa. Czekałem na odpowiedni moment. Wmawiałem sobie, że nadejdzie, gdy będzie silniejsza, kiedy wyjdzie ze szpitala, kiedy leczenie zacznie działać. Tylko że taki moment nigdy nie przyszedł.
Na ekranie Michał spuścił głowę.
— Za każdym razem, gdy wracałem do domu, chciałem ci powiedzieć. Siadałem obok ciebie, słyszałem, jak opowiadasz o swoim dniu, i nie potrafiłem zburzyć twojego spokoju. Później choroba Kasi postępowała tak szybko, że każde zdanie wydawało się spóźnione. Wstydziłem się, że milczałem tak długo, więc milczałem jeszcze dłużej.
Łzy zaczęły spływać mi po policzkach.
Joanna siedziała obok, nie wypowiadając ani jednego słowa.
Kiedy trzecie nagranie dobiegło końca, automatycznie uruchomił się ostatni plik.
Na ekranie pojawiła się bardzo szczupła młoda kobieta.
Jej twarz była blada, włosy krótkie, a ramiona tak drobne, że szpitalna koszula wydawała się na niej zbyt duża. Mimo to uśmiechała się do kamery z niezwykłą łagodnością.
To była Katarzyna.
Kobieta, o której istnieniu dowiedziałam się dopiero poprzedniego dnia.
— Cześć — powiedziała cicho.
Na moment spuściła wzrok, jakby zawstydziła ją obecność obiektywu, a potem ponownie się uśmiechnęła.
— Pewnie masz teraz mnóstwo powodów, żeby złościć się na Michała. Proszę cię tylko, nie bądź dla niego zbyt surowa.
Przerwała, zbierając oddech.
— Nie milczał dlatego, że się ciebie wstydził albo że chciał mieć przede mną jakieś drugie życie. To ja go prosiłam, żeby poczekał. Najpierw wydawało mi się, że wyzdrowieję i wtedy spotkam się z tobą normalnie, przy kawie, jak siostra twojego męża. Później nie chciałam, żebyś poznała mnie jako pacjentkę, którą trzeba odwiedzać z litości.
Jej uśmiech zadrżał.