Zobaczyłam na jego zegarku wiadomość „Wczorajszy wieczór był idealny” — a potem ruszyłam za mężem i odkryłam prawdę, której zupełnie się nie spodziewałam

Na jej twarzy natychmiast pojawił się uśmiech.

Starszy mężczyzna nabrał powietrza.

Raz.

Potem drugi.

W końcu ruszył w jej stronę.

— Zofio…

Kobieta cicho się roześmiała.

— Witaj, nieznajomy.

Stefan wyciągnął ku niej białą różę.

— Od 1968 roku chcę cię o coś zapytać.

Zofia milczała.

— Czy zgodzisz się zatańczyć ze mną ten taniec, na który wtedy nigdy nie odważyłem się ciebie zaprosić?

Przez jedną nieskończenie długą chwilę w sali panowała absolutna cisza.

Potem Zofia wzięła kwiat.

— Zaczynałam już myśleć, że nigdy nie zapytasz.

Ludzie stojący wokół zaczęli cicho klaskać.

Muzyka popłynęła z głośników.

Stefan wyciągnął rękę, a Zofia położyła w niej swoją dłoń.

Jego pierwszy krok był niezgrabny.

Drugi wcale nie wyszedł lepiej.

Przy trzecim oboje śmiali się już tak mocno, że zupełnie przestało mieć znaczenie, czy poruszają się w rytmie.

Splotłam palce z palcami Michała.

— Następnym razem — szepnęłam — jeśli będziesz chronił czyjąś nadzieję, powiedz mi chociaż, że właśnie o to chodzi.

Spojrzał na mnie.

— Obiecuję.

— A ty następnym razem — dodał, ściskając moją dłoń — pamiętaj, że twoje uczucia powinny być dla mnie najważniejsze.

Oparłam głowę na jego ramieniu i patrzyłam, jak Stefan i Zofia powoli obracają się pod miękkim światłem lamp.

— Wiesz… — powiedziałam cicho.

— Co?

— Wczorajszy wieczór naprawdę był idealny.

Michał obserwował właśnie, jak Stefan przypadkiem nadepnął Zofii na stopę. Kobieta wybuchnęła śmiechem, a potem pocałowała go w policzek.

Michał uśmiechnął się.

— Prawie idealny.

Po chwili odwrócił się do mnie.

— Teraz jest już naprawdę idealny.