Człowiek, który zdradza, bardzo często robi z partnera winowajcę wszystkich nieszczęść, bo inaczej sam przed sobą nie wytrzyma. „Sama mnie do tego doprowadziła”, „przestała o siebie dbać”, „zniszczyła mnie tą codziennością”. Tomek też próbował wmówić sobie, że Magda to już przeszłość – szara, przewidywalna, martwa – a Ola to świetliste jutro. Tyle że po roku okazało się, że z tym jego „jasnym jutrem” właściwie nie ma o czym rozmawiać po wszystkim.
– Pokazuje mi jakieś filmiki z internetu i śmieje się sama do siebie. A ja patrzę i nie wiem nawet, z czego. Próbuję mówić jej o polityce albo o swojej pracy, a ona od razu gaśnie. Ma puste spojrzenie, bo to ją zwyczajnie nie obchodzi.
Najgorzej jest wtedy, gdy nagle widzisz, kogo naprawdę straciłeś
Miesiąc temu Tomek ciężko się rozchorował. Jakiś paskudny wirus, gorączka prawie czterdzieści stopni. Leżał w domu niezdolny do niczego. Magda wzięła wolne w pracy. Gotowała mu rosół, co pół godziny wciskała kubek z ciepłym napojem. Po prostu przy nim była.
– Leżałem cały rozbity, bredziłem z temperatury – głos mu się załamał. – I nagle pod poduszką zawibrował telefon. Ola napisała. Wiesz, co? Nie spytała nawet, czy żyję. Napisała: „Kotku, obiecałeś mi pieniądze na manicure, już się zapisałam, nie zapomnij”.
Wtedy coś mu w głowie pękło. Po raz pierwszy zobaczył z całą ostrością różnicę między braniem a dawaniem. Magda dawała z siebie wszystko, nie żądając niczego w zamian, tylko dlatego, że był dla niej kimś bliskim.
– Spojrzałem na nią, siedziała zmęczona przy łóżku – Tomek zasłonił twarz dłońmi. – I jakby mnie prąd poraził. Zdradziłem jedyną osobę, której naprawdę zależy, żebym żył i był cały.
Tyle że dziś on już nie wie, jak się z tego wydostać. Sam zapędził się pod ścianę. Boi się zerwać z Olą, bo ona może zrobić awanturę i wszystko wygadać żonie. W głowie wiatr, żadnych hamulców. Przyznać się Magdzie? To pewny koniec małżeństwa. Ona jest zbyt dumna, żeby to po prostu przełknąć. A nawet jeśli by wybaczyła, to już nie byłoby normalnego życia.
Co najbardziej gorzkie, problem, od którego uciekł, wcale nie zniknął. Z Olą też nie zawsze już mu wychodzi, bo stres zabija libido szybciej niż metryka. Z żoną zaś nie potrafi być blisko przez poczucie winy i lęk, że coś zauważy. Chciał dostać więcej namiętności i radości, a skończył z przewlekłą nerwicą.
– Jedno już zrozumiałem, Paweł – powiedział cicho. – Wszystko zepsułem. I najstraszniejsze jest to, że nie ma już odwrotu.
Posiedzieliśmy jeszcze kilka minut w ciszy. Tomek ciężko westchnął i odpalił silnik.
– Dobra, idź już – rzucił sucho. – Tylko żonie nic ode mnie nie mów.
Wysiadłem, patrzyłem za jego samochodem i myślałem o tym, jak często próbujemy rozwiązać proste problemy w najbardziej skomplikowany sposób. Rok wcześniej Tomek powinien był zrobić tylko jedno: usiąść z żoną i szczerze porozmawiać. Powiedzieć: „Magdo, jest mi źle, musimy coś z tym zrobić”. Może pojechaliby gdzieś razem. Może najpierw by się pokłócili, a potem zaczęli wszystko od nowa. Ale on wybrał drogę, która miała być łatwa. I właśnie dlatego okazała się najgorsza.
