Kiedy najlepsza przyjaciółka Oakley, Sophie, prosi ją o pomoc w organizacji przyjęcia z okazji zaręczyn, Oakley chętnie się zgadza, ale wydarzenie to zamienia się w koszmarne zdradziectwo. W obliczu zdrady swojego byłego podczas publicznej propozycji zorganizowanej przez Sophie, Oakley musi zadać sobie pytanie o wierność, miłość i własną wartość.
Przyjaźń to skomplikowana sprawa. Sophie i ja nie byłyśmy najlepszymi przyjaciółkami z bajki, które wszystko robiły razem. Zamiast tego nasza przyjaźń opierała się na chwiejnych fundamentach szkolnej rywalizacji, konkurencji o oceny, sport i nawet uwagę na imprezach.
Ale gdzieś po drodze znalazłyśmy wspólny język. W college’u stała się osobą, której ufałam, która zawsze mnie wspierała.

A przynajmniej tak mi się wydawało.
Kiedy Sophie zadzwoniła do mnie kilka tygodni temu, w słuchawce rozległ się jej podekscytowany głos.
„Oklie! Ryan i ja organizujemy małe przyjęcie z okazji zaręczyn” – powiedziała, robiąc gwałtowną pauzę. „To niespodziewana wiadomość. Nikt jeszcze o tym nie wie, nawet Ryan. No, nie o przyjęciu, mam na myśli. Potrzebuję więc twojej pomocy”.
„Oczywiście, Sophie” – odpowiedziałam, szczerze ciesząc się z jej szczęścia. „Gratulacje, przyjaciółko!”
Ryan był miłym i wspaniałym facetem, a Sophie zasługiwała na kogoś, kto dobrze ją traktował i zawsze stawiał ją na pierwszym miejscu.
„Ale to nie jest zbyt ważne” – szybko dodała. „Chcę, żeby było przytulnie i intymnie, rozumiesz? Tylko najbliżsi ludzie. Wyślę zaproszenia i wszystko inne, kiedy będziesz gotowa. Tak dobrze wychodzi ci planowanie takich wydarzeń. Dasz radę?”.
Nie wahałam się. W rzeczywistości lubiłam planować wydarzenia.
„Oczywiście” – odpowiedziałam. „Po prostu powiedz mi, czego potrzebujesz i czy chcesz coś konkretnego”.
W ciągu następnych kilku tygodni zauważyłem, że w zwykłych rozmowach Sophie pojawiły się dziwne nuty. Była nerwowa i lekceważąca, kiedy prosiłem ją o szczegóły.
„Nie chcę zapeszyć” – mówiła z nerwowym śmiechem.
„Co zapeszyć?” – pytałem. „Wszystko jest już zaplanowane. Muszę tylko złożyć zamówienie na tort i wszystko będzie gotowe. Nie ma się czego obawiać, Sophie. Wszystko będzie idealnie”.

„Nie można być zbyt ostrożnym…” – powiedziała z ironią.
Uznałem, że to po prostu przedświąteczna nerwowość. Zawsze była nieco dramatyczna, ale uważałem to za część jej uroku. Nie kwestionowałem tego.
W piątek wieczorem przez wiele godzin rozkładałam różowe i złote balony, girlandy i kompozycje kwiatowe. Tylne podwórko Sophie wyglądało jak scena z romantycznego filmu.
Sophie pisnęła z zachwytu, gdy to wszystko zobaczyła.
„Wszystko jest dokładnie tak, jak sobie wyobrażałam!” – wykrzyknęła. „Dzięki, Oak. Zrobiłeś wszystko idealnie. Po prostu idealnie”.
Kiedy nadeszła sobota, załadowałam do samochodu ostatnie pudełko z balonami w kształcie serca, nie mogąc się doczekać, jak Sophie pokaże się Ryanowi. W czwartek wyjechał do pracy, a w drodze powrotnej do domu miał dowiedzieć się o niespodziewanych zaręczynach.
Już to sobie wyobrażałam:
oszołomioną twarz Ryana, radość w oczach Sophie i ciepło świętowania jej szczęścia w otoczeniu najbliższych osób.
Ale kiedy przekroczyłam próg sali, moje podekscytowanie zamieniło się w coś zimnego i ciężkiego.
Jason, mój były chłopak, stał na środku salonu, gdzie teraz stały wazony z kwiatami i leżały różowe i złote balony.

Miał na sobie garnitur, a w rękach trzymał małe aksamitne pudełeczko z pierścionkiem. Uśmiechał się szeroko – tym samym uśmiechem, który kiedyś mnie oczarował, a teraz sprawił, że żołądek mi się skręcił.
„Niespodzianka!” – świergotała Sophie, rzucając się na mnie z szerokim uśmiechem. „Jason planował to od kilku tygodni! Pomyśleliśmy, że nikt inny nie pomoże nam w przygotowaniach tak dobrze jak ty. Czy to nie romantyczne?”.
Wpatrywałam się w nią, a wszystkie elementy układanki powoli układały się w całość.
To nie była impreza z okazji zaręczyn Sophie i Ryana. To była propozycja Jasona skierowana do mnie.
Propozycja Jasona.
Jasona?!
A ja nieświadomie pomagałam w dekorowaniu i obsłudze całej imprezy.
„Co to, do diabła, jest?” – wyszeptałam, a mój głos zadrżał, a kolana niemal ugięły się pode mną.
Jason podszedł bliżej, emanując tą samą pewnością siebie, która kiedyś była tak magnetyczna.
„Wiem, że wszystko zepsułem” – zaczął, jakby przyznając się do niewypowiedzianej tajemnicy stulecia. „Ale zmieniłem się, Okley. Jesteś dla mnie jedyna. I chcę spędzić resztę życia, udowadniając ci to”.
W mojej głowie wszystko się przewróciło.

Jason, który zdradził mnie z koleżanką z pracy, sprawił, że zaczęłam wątpić w swoją wartość i rzucił mnie jedną wiadomością po kilku tygodniach milczenia, teraz uważał, że to publiczne widowisko wszystko zniweluje?
Odwróciłam się do Sophie, desperacko domagając się wyjaśnień.
„Wiedziałeś, co mi zrobił” – powiedziałam, a mój głos się załamał. „Wiedziałaś, Sophie”.
Wzruszyła ramionami, uśmiechając się tak, jakby nie zdradziła mnie przed chwilą.
„Wszyscy popełniają błędy. Poza tym, teraz jest poważnie nastawiony. Jest gotowy podjąć zobowiązania, Oak. Czy nie tego zawsze chciałaś? Czy to nie ma znaczenia?”.
Czułem, jakby powietrze całkowicie opuściło moje płuca.
Sophie zawsze była impulsywna, ale to było coś zupełnie innego.
„Myślałaś, że to normalne?” – zapytałem.
„To wspaniały gest, Oakley!” – odpowiedziała energicznie. „Myślę, że kiedyś mi podziękujesz”.
Prawie nie zauważyłem moich rodziców stojących w rogu pokoju, dopóki mama nie wyszła na przód. Jej głos był łagodny, błagalny.
„Jason wszystko wyjaśnił, Oak. Oczywiście popełnił błąd, ale stara się wszystko naprawić. Nie bądź taka uparta, kochana. Nie stajesz się młodsza, a jak często pojawia się mężczyzna, który chce ci się oświadczyć?”.
Czułam, jak ściany się zamykają.

Moje upokorzenie, moja złość… wszystko to było drugorzędne w porównaniu z duszącą świadomością, że ludzie, którym ufałam najbardziej na świecie, stanęli po jego stronie.
Po jego stronie.
Kiedy odwróciłam się, żeby odejść, wszedł Noah, niosąc pudełko z ciastem, o które go poprosiłam. Nie zamierzałam ryzykować noszenia jej na obcasach.
Zupełnie zapomniałam o Noe. Ale kiedy go zobaczyłam, poczułam się lepiej. On zawsze mnie uspokajał.
Zatrzymał się, jego oczy błądziły po pokoju, a brwi zbiegły się w zmieszaniu. Potem jego wzrok padł na mnie, zapłakaną i drżącą.
„Co się dzieje?” – zapytał, a jego głos był spokojny, ale stanowczy.
Jason wypiął pierś jak kogut.
„Składam Oklie propozycję, Noah. Nie masz nic przeciwko, prawda?”.
Noah spojrzał na mnie, a potem z powrotem na Jasona.
„Chcesz tego?” – zapytał, a jego głos stał się łagodniejszy.
Pokręciłam głową, nie mogąc mówić z powodu łez w gardle.
„W takim razie chodźmy” – powiedział Noah bez wahania.

Wziął mnie za rękę i pociągnął w stronę drzwi. Chłodne nocne powietrze uderzyło mnie w twarz jak koło ratunkowe, kiedy wyszliśmy na ulicę.
Przez jakiś czas jechaliśmy w ciszy, a moje myśli były pełne gniewu i zdrady. W końcu opowiedziałam Noemu wszystko. Spodziewałam się, że zaproponuje mi radę lub szybkie rozwiązanie, ale tego nie zrobił. Zamiast tego po prostu słuchał.
Noe był przy mnie od wielu lat i chociaż opowiadałam mu o większości spraw dotyczących naszej przyjaźni, nie zawsze otwarcie mówiłam o Jasonie.
W kolejnych miesiącach nasze relacje stały się bliższe. Noah stał się dla mnie swego rodzaju opoką. Nigdy nie wywierał presji, nie wtrącał się, po prostu był przy mnie. A kiedy nadszedł odpowiedni moment, nasza przyjaźń przerodziła się w coś więcej.
Wszystko zaczęło się od kolacji w kawiarni, a skończyło romantycznym piknikiem na parkingu. Noah przypomniał mi, że miłość nie powinna sprawiać bólu ani wydawać się trudną walką.
A co z Sophie?
Minęły miesiące od tamtej nocy, miesiące, w których wykreśliłem Sophie z mojego życia, usuwałem jej wiadomości, nie czytając ich, i unikałem jej telefonów. Myślałem, że już to przezwyciężyłem, że pogrzebałem urazę.
A potem, w jeden chłodny dzień wczesnej wiosny, pojawiła się w kawiarni, gdzie spotkałem się z Noem.

Dzwonek nad drzwiami zadzwonił, gdy weszła do środka, a jej promienny uśmiech lekko zadrżał, gdy mnie zobaczyła.
Zamarłem w połowie łyku latte.
Sophie podeszła do mnie niepewnymi krokami, a jej głos był zbyt radosny.
„Oakley! Miałam nadzieję, że cię spotkam!”
Nie odpowiedziałem na jej uśmiech.
„Czego chcesz, Sophie?”
Wyraz jej twarzy się zmienił. Rozczarowanie? Irytacja? Ale szybko ukryła to tym samym uśmiechem, który zwykle mnie oszukiwał.
„Chcę tylko porozmawiać. Czy możemy… hm… mogę usiąść?”
Skinąłem głową.
„Tęskniłam za tobą” – zaczęła, siadając miękko w fotelu. „Wiem, że jesteś zły, ale nie podoba mi się, jak to się skończyło. Chcę tylko wszystko wyjaśnić”.
„Co wyjaśnić, Sophie? Że uznałaś za dobry pomysł, żeby zastawić na mnie pułapkę z facetem, który mnie zniszczył? Że tak mało dbałaś o moje uczucia, że zamieniłaś mój ból w romantyczny gest dla Jasona?”.
Zadrżała, ale powstrzymała się.

„To nie tak” – powiedziała szybko. „Próbowałam ci pomóc. Ty i Jason… było między wami tyle miłości, Okley. Pomyślałam, że jeśli on pokaże ci, że mu zależy, to ty to zrozumiesz”.
„Poważnie? On mnie zranił, a ty o tym wiedziałaś”.
„Ludzie się zmieniają!” – wykrzyknęła. „Powiedział mi, że tego żałuje, że chce wszystko naprawić. Czy nie tego wszyscy chcą? Być wybaczonym?”.
Pokręciłam głową.
„Myślałam, że będziesz szczęśliwa! Przecież go kochałaś, Okli! Skąd miałam wiedzieć, że tak zareagujesz?”.
Opadła mi szczęka.
„Tak zareagować? Masz na myśli jak normalna osoba, która nie chce, żeby jej obraźliwy były zaskoczył ją na oczach rodziny i przyjaciół?”.
„Robisz z igły widły, Okley. Jak zawsze. Chciałam, żebyś był szczęśliwy, tak jak ja”.
Wpatrywałem się w nią, czując ciężar jej słów.
„Nie, próbowałaś zmusić mnie do życia tak, jak według ciebie powinnam chcieć. Nigdy nie obchodziło cię, co naprawdę czuję, Sophie. Zawsze chodziło tylko o ciebie”.
„To nieprawda” – powiedziała.

„To prawda. A teraz proszę, odejdź” – powiedziałem.
W tym momencie dzwonki nad drzwiami znów zadzwoniły i wszedł Noah, promienny.
„To mój sygnał, żeby wyjść” – mruknęła Sophie.
„To chyba nie była przeprosina, prawda?” – zapytał Noah.
„Nie” – odpowiedziałam z lekkim gorzkim śmiechem. „Ale to nic takiego. Nie potrzebuję już jej przeprosin”.

