Paige siedziała po jego prawej stronie z otwartym laptopem i teczką materiałów prezentacyjnych zatytułowaną „Bayline Atlas: Przyszłość bez strachu.” Edward powiedział jej, żeby nie prezentowała, chyba że ktoś zapyta, ale wyraźnie miała zamiar mówić. Miała na sobie głęboko czerwoną sukienkę, kolor wybrany do walki przez osobę, która nigdy nie brała udziału w prawdziwej bitwie.
Howard, Anika i Russell już zajęli miejsca. Nikt z nich nie wyglądał na zrelaksowanego. Howard miał przed sobą wydrukowaną kopię planu akcji dla pracowników. Anika zapełniła połowę notatnika pytaniami. Russell wyglądał zarówno blado, jak i wściekle, jakby weekend nauczył go, że przyjaźń nie chroni dyrektora przed odpowiedzialnością.
Edward sprawdził zegarek. „Będziemy trzymać to krótko. Meredith jest zrozumiale emocjonalna, ale nie możemy pozwolić, aby osobista zmiana zakłóciła zarządzanie firmą.”
Anika spojrzała w górę. „Zwolniłeś CFO i COO bez planu przejścia.”
„Podjąłem strategiczną decyzję przywódczą.”
„Zainstalowałeś swoją dziewczynę,” powiedział Howard bez emocji.
Głowa Paige natychmiast zwróciła się w jego stronę. „To jest niewłaściwe określenie.”
Howard spojrzał na nią przez okulary. „Młoda kobieto, mam wnuki, które mają dłuższy staż tutaj niż ty. Nie pouczaj mnie o odpowiedniości.”
Edward uniósł jedną rękę. „Dość. Meredith chciała spotkania. Pozwólmy jej powiedzieć, co uważa, że musi powiedzieć, a potem ratyfikujemy restrukturyzację.”
Dokładnie o 9:00 otworzyły się szklane drzwi.
Meredith weszła w granatowej sukience, szarym wełnianym płaszczu i perłowych kolczykach, które Edward dał jej w dziesiątą rocznicę. Rozważała, czy zostawić je w szufladzie. Potem zdecydowała się je założyć. Przypominały jej, że nie wszystko, co dano w trakcie nieudane małżeństwa, musi zostać wyrzucone. Niektóre rzeczy można odzyskać.
Arthur Bellamy wszedł za nią z dwoma współpracownikami i biegłym rewidentem o imieniu Sofia Delgado, której opanowana twarz nie zdradzała niczego. Za nimi wszedł Marcus Hale, szef ochrony Bayline, który nie został poinformowany o szczegółach spotkania, ale zrozumiał z tonu Meredith, że poranek nie będzie zwyczajny.
Edward wstał. „Meredith, zanim zaczniesz, chcę coś wyjaśnić. Nie jesteś już pracownikiem Bayline Freight. To jest zamknięte spotkanie korporacyjne.”
Meredith zdjęła płaszcz i podała go Marcusowi. „Zdaję sobie sprawę ze swojego statusu zatrudnienia. Umieściłeś to na piśmie.”
„W takim razie rozumiesz, że nie masz tutaj uprawnień operacyjnych.”
„Nie jestem tutaj jako operator.”
Paige wydała mały śmiech. „To w takim razie jako kto?”
Meredith spojrzała na nią. „Osoba, której krzesło pożyczyłaś.”
Cisza rozprzestrzeniła się wzdłuż stołu.
Szczęka Edwarda się napięła. „Meredith.”
Zignorowała ostrzeżenie w jego głosie i zajęła miejsce na przeciwnym końcu stołu w sali konferencyjnej. Arthur pozostał obok niej.
Edward pochylił się do przodu. „To przedstawienie się skończyło. Jeśli masz zastrzeżenie prawne, przekaż je przez prawnika. W przeciwnym razie opuść budynek, zanim poproszę ochronę o usunięcie cię.”
Meredith otworzyła swoją teczkę. „Arthur, czy mógłbyś wyjaśnić strukturę własności dla każdego w tym pomieszczeniu, kto został wprowadzony w błąd?”
Arthur wysunął się do przodu z powolną przyjemnością mężczyzny otwierającego bardzo drogi pułapkę. Wręczył dokumenty dotyczące kapitalizacji każdemu dyrektorowi, a następnie położył jeden przed Edwardem.
Edward go nie dotknął.
Paige zmarszczyła brwi na stronach, jakby język prawny osobiście ją obrażał. „To nie jest to, co mówią publiczne dokumenty.”
Arthur spojrzał na nią. „Publiczne dokumenty ujawniają istnienie Whitmore Meridian. Nie są zaprojektowane, abyś czuła się dobrze poinformowana.”
Russell wyszeptał: „Boże drogi.”
Edward podniósł dokument. Papier lekko drżał między jego palcami. „To są pieniądze rodzinne. Meredith i ja jesteśmy małżeństwem.”
Głos Meredith był cichy. „Nie przez długo.”
Jego oczy błysnęły w jej stronę.
Nie odwróciła wzroku.
Edward przełknął. „Pozwoliłaś mi prowadzić tę firmę.”
„Zatrudniłam cię, abyś ją prowadził.”
Zdanie uderzyło w pomieszczenie jak klaps, nie dlatego, że było głośne, ale dlatego, że było prawdziwe.
Paige wstała tak szybko, że jej krzesło się odsunęło. „To jest absurdalne. Edward to Bayline. Jego imię jest w każdym artykule. Klienci go znają. Inwestorzy go znają. Nie możesz usunąć założyciela, ponieważ jesteś zazdrosna.”
Meredith zwróciła się do niej z taką spokojnością, że Paige się zawahała. „Panno Bennett, zazdrość to to, co czuje osoba, gdy ktoś inny ma to, czego ona pragnie. Miałaś dostęp do mojego męża, mojego biura, moich kont firmowych, a najwyraźniej także do mojego jubilera. Nadal nigdy nie miałaś władzy. To jest różnica, której nie zrozumiałaś.”
Twarz Paige zrobiła się czerwona.
Edward uderzył dłonią w stół. „Dość. Nie będę tutaj siedział i był obrażany w mojej własnej sali konferencyjnej.”
