Uderzyli w palący się dywan mocno.
Ona drapała go.
„Zrujnowałeś WSZYSTKO!”
Nathan chwycił ją za nadgarstki, gdy ogień rozprzestrzeniał się wokół nich.
„Potrzebujesz pomocy!”
„POTRZEBOWAŁAM CIĘ!”
Nagle sięgnęła po kawałek rozbitego szkła w pobliżu ściany.
Nathan chwycił ją za ramię, zanim mogła zamachnąć się.
Ale podczas walki—
Sufit nad nimi jęknął.
Pęk.
Nathan spojrzał w górę.
Za późno.
Płonący belka oderwała się nad nimi.
Na dole Megan usłyszała eksplozję.
Cała posiadłość zadrżała.
Oliver krzyknął i schował twarz w jej piersi.
„Mamo, tata jest na górze!”
Jej serce stanęło.
Dym zaczął wślizgiwać się pod drzwi biblioteki.
Służba krzyczała na zewnątrz.
„Zachodnie skrzydło płonie!”
Megan natychmiast wstała.
„Nie.”
Służąca chwyciła ją za ramię.
„Pani, nie możesz tam iść!”
Ale Megan już się poruszała.
Bo gdzieś w tym płonącym domu Nathan był sam.
I nie zamierzała go stracić ponownie.
Dym pochłonął wielkie schody, gdy biegła w górę.
Ciepło uderzyło ją natychmiast.
Gęste.
Duszace.
Przerażające.
Za nią służba krzyczała.
„Pani Whitmore, zatrzymaj się!”
Nie zatrzymała się.
Nie mogła.
Nie gdy Nathan wciąż był w środku.
Oliver krzyczał z progu biblioteki, gdy dwie służące trzymały go z dala.
„Mamo! Tato!”
Jego przerażenie prawie rozerwało jej serce.
Megan odwróciła się tylko raz.
„Przywrócę go,” obiecała.
Potem zniknęła w dymie.
Na górze zachodnie skrzydło było pożerane żywcem.
Portrety płonęły.
Zasłony opadały w płomieniach.
Elegancka posiadłość Whitmore stała się koszmarem dymu, iskier i krzyczących alarmów.
Nathan odepchnął Priscillę w bok, gdy płonąca belka rozbiła się między nimi.
Podłoga zadrżała pod jego stopami.
Priscilla kaszlnęła gwałtownie, uwięziona przy ścianie, gdy płomienie zbliżały się do jej projektowanej sukni.
Przez jedną chwilę Nathan zobaczył, jak szaleństwo opuszcza jej oczy.
Czysty strach zastąpił je.
Rzeczywistość w końcu ją dosięgła.
Ogień.
Zniszczenie.
Śmierć.
Patrzyła na rosnące płomienie z przerażeniem.
Sufit znowu jęknął.
Płonące drzazgi spadły.
Nathan chwycił ją za ramię.
„Musimy się ruszać!”
Priscilla patrzyła na niego z niedowierzaniem.
„Próbujesz mnie uratować?”
Jego twarz była twarda jak kamień.
„Nie pozwolę, by Oliver oglądał, jak umiera kolejna osoba.”
Kolejna eksplozja grzmiała gdzieś poniżej.
Ogień rozprzestrzeniał się szybko.
Priscilla potknęła się, gdy Nathan ciągnął ją przez gęsty dym.
W połowie korytarza zatrzymała się.
Nathan obrócił się.
„Co robisz?”
Jej twarz się skrzywiła.
Łzy przebiły się przez sadzę na jej policzkach.
„Zabiłam ją,” wyszeptała.
Nathan zamarł.
Priscilla drżała gwałtownie.
Jej głos się załamał.
Krew Nathana zamarzła.
„Chciałam tylko ją przestraszyć. Przysięgam. Nie myślałam, że wypadek będzie aż tak zły…”
Świat wydawał się zatrzymać.
Przez dwa lata Nathan wierzył, że los ukradł mu żonę.
Ale to była Priscilla.
Od początku.
Wściekłość, jakiej nigdy wcześniej nie znał, przelała się przez niego.
Jego dłonie zacisnęły się w pięści tak mocno, że stawy zbielały.
Priscilla to zobaczyła.
Po raz pierwszy wyglądała na naprawdę przerażoną.
„Zabiłaś ją,” powiedział Nathan cicho.
Priscilla energicznie pokręciła głową.
„Ona żyła!”
„Zostawiłaś mojego syna bez matki!”
Jego głos grzmiał przez palący korytarz.
„Stałaś obok mnie na jej pogrzebie!”
Priscilla upadła na kolana, hystercznie płacząc.
„Kocham cię!”
„To nie jest miłość.”
Słowa rozdarły ją.
„To obsesja.”
Ogień wspinał się coraz wyżej wokół nich.
Dym gęstniał.
Sufit zaczął się zapadać w kawałkach.
Potem—
„NATHAN!”
Głos Megan.
Oboje odwrócili się.
Na końcu korytarza, przez dym, stała Megan.
Jej oczy rozszerzyły się na widok płomieni otaczających ich.
„Megan, cofnij się!” krzyknął Nathan.
Ona i tak pobiegła w jego stronę.
Płonący żyrandol nagle oderwał się nad nią.
Nathan rzucił się.
Chwycił Megan i pociągnął ją z powrotem, tuż przed tym, jak żyrandol rozbił się na podłodze tam, gdzie stała sekundy wcześniej.
Uderzenie powaliło ich wszystkich.
Priscilla krzyknęła.
Kawałek płonącego gruzu uderzył ją w nogę.
Krzyknęła z bólu, przygnieciona przez płonące drewno.
Nathan natychmiast ruszył w jej stronę.
Ale Priscilla spojrzała na Megan.
Na kobietę, którą tak bardzo próbowała wymazać.
Coś w niej wydawało się całkowicie złamać.
Jej wyraz twarzy się zmienił.
Nie wściekłość.
Nie zazdrość.
Porażka.
Patrzyła na Megan pustymi oczami.
„On nigdy nie przestał cię kochać,” wyszeptała.
Megan nic nie powiedziała.
Priscilla wydała słaby, płaczliwy śmiech.
Ogień ryczał głośniej.
Płomienie teraz blokowały korytarz za nimi.
Posiadłość stawała się piekłem.
Nathan próbował podnieść płonące gruz, który przygniatał Priscillę, ale belka nie chciała się ruszyć.
Kolejna sekcja sufitu zawaliła się w pobliżu.
Megan chwyciła ramię Nathana.
„Musimy iść TERAZ!”
„Nie mogę jej zostawić!”
„Zginiesz!”
Priscilla nagle chwyciła rękaw Nathana.
Jej ręka drżała gwałtownie.
Po raz pierwszy tej nocy brzmiała prawie jak człowiek.
Mała.
Złamana.
„Z-zabierz Megan,” wyszeptała.
Nathan patrzył na nią.
Priscilla spojrzała na Megan po raz ostatni.
