— Nie chcesz z nim rozmawiać?
— Nie ma o czym. Już wybrał.
Rano pojechała prosto do kancelarii. Mecenas Nowak, siwy mężczyzna o uważnych oczach, wysłuchał jej bez przerywania.
— A ich groźby?
— Próba wymuszenia. Może pani złożyć zawiadomienie.
W pracy Piotr wydzwaniał bez przerwy. Nie odbierała.
Wieczorem wróciła do mieszkania. Siedział w kuchni.
— Kasiu, nareszcie.
— Gdzie Klaudia?
— U Michała. Porozmawiajmy.
— O czym? O tym, jak milczałeś, kiedy żądała mojego mieszkania?
— To nie tak.
— Właśnie tak. Mówiła, że była u prawnika. Wiedziałeś o wszystkim.
Spuścił głowę.
— Kasia, ona jest moją córką…
— A ja kim jestem? Wybrałeś. Składam pozew o rozwód.
— Zaczekaj!
Wyszedł. A w mieszkaniu pierwszy raz od dawna zrobiło się cicho. I spokojnie.
Po tygodniu zadzwonił telefon.
— Pani Katarzyno? Tu matka Michała. Chciałabym panią przeprosić.
Okazało się, że Klaudia kłamała o ciąży. Maksymilian zażądał testu i wtedy wszystko wyszło na jaw. Michał zerwał zaręczyny.
Rozwód przebiegł szybko. Piotr nie rościł sobie praw do majątku, tylko prosił o wybaczenie. Katarzyna wybaczyła, ale powrotu już nie było.
W pracy pojawił się nowy informatyk, Paweł. Spokojny, inteligentny, z łagodnym spojrzeniem. Najpierw pomógł jej z komputerem, potem zaprosił na kawę.
— Jest pani mężatką? — zapytał wprost.
— Byłam. Niedawno się rozwiodłam.
— Mogę zapytać dlaczego?
Katarzyna uśmiechnęła się krzywo.
— Okazało się, że jesteśmy zupełnie różnymi ludźmi.
— Rozumiem. U mnie było podobnie. Pięć lat temu.
Zaczęli się spotykać. Kino, spacery, długie rozmowy, po których człowiek nie czuje zmęczenia, tylko spokój.
Któregoś dnia w parku natknęli się na Piotra i Klaudię. Były mąż speszył się wyraźnie, a córka patrzyła na Katarzynę z jawną złością.
— Cześć, Kasiu.
— Cześć. To Paweł.
Klaudia szarpnęła ojca za rękaw:
— Tato, chodźmy!

Kiedy odeszli, Paweł spojrzał na Katarzynę.
— Były mąż?
— Tak.
— I ta słynna córka?
— Skąd wiesz?
— Ewa mi opowiedziała. Pracujemy w jednym dziale.
Wziął ją za rękę.
— Cieszę się, że się rozwiodłaś.

— Dlaczego?
— Bo inaczej byśmy się nie poznali.
Katarzyna uśmiechnęła się cicho. Życie bywa dziwne. Czasem strata otwiera drzwi do czegoś, co naprawdę miało nadejść.
Wieczorem przeglądała stare zdjęcia. Osiem lat. Były w nich też dobre chwile. Ale gdy przyszło wybierać, Piotr ją zdradził. A ona nie pozwoliła się złamać.
Telefon zawibrował. Wiadomość od Pawła: „Dziękuję za dzisiaj. Zobaczymy się jutro?”
Odpisała: „Oczywiście”.
Życie toczyło się dalej.