— Chyba nie powiedział ci jednej ważnej rzeczy. Ten dom należy do mnie — oznajmiłam z uśmiechem kobiecie, z którą mój mąż planował tu zamieszkać po rozwodzie

Prawdopodobnie próbował wymyślić, jak wyjaśnić Natalii, dlaczego w dokumentach domu nie ma jego nazwiska.

Sądząc jednak po scenie, którą Katarzyna zastała w salonie, ostatecznie postanowił niczego nie wyjaśniać.

Po prostu przywiózł kochankę i oznajmił, że po rozwodzie zamieszkają tutaj razem.

Stojąc naprzeciwko nich, Katarzyna czuła nie ból, lecz zaskakującą ulgę.

Nie musiała już zgadywać.

Nie musiała się zastanawiać, czy przesadza.

Wszystko wyglądało dokładnie tak, jak podejrzewała.

Ciszę przerwała Natalia.

— Marcin, powiedz, że ona żartuje.

— Dom rzeczywiście jest zapisany na Katarzynę — przyznał niechętnie.

— Ale mówiłeś, że sam go zbudowałeś.

— Bardzo dużo tutaj włożyłem.

Katarzyna spojrzała na niego uważnie.

— Może to policzymy?

— To nie jest odpowiednia chwila.

— Dlaczego? Natalii bez problemu opowiadałeś, że dom należy do ciebie.

Kobieta odsunęła się od Marcina.

— Mówiłeś, że twoja żona nie miała nic wspólnego z budową i tylko nie chce się wyprowadzić, chociaż od dawna nie jesteście razem.

— Nawet nie złożyliśmy jeszcze pozwu — wyjaśniła Katarzyna.

Natalia zwróciła się do niej.

— Nie wiedziałam o tym.

— Wierzę pani.

— Zapewniał, że od miesięcy mieszkacie osobno.

Katarzyna rozejrzała się po salonie.

Na oparciu fotela leżał jej domowy kardigan. Na stole stał służbowy laptop. Na otwartej półce znajdowało się wspólne zdjęcie z ubiegłorocznego wyjazdu.

Trudno było znaleźć bardziej absurdalny obraz oddzielnego życia.

— Jak pani widzi, to również nieprawda.

Marcin podniósł głos.

— Skończcie już to przesłuchanie.

— Żadne przesłuchanie nie jest potrzebne — odpowiedziała Katarzyna. — Sami pokazaliście mi wystarczająco dużo.

— To sprawa między mną a Natalią.

— Rozgrywa się jednak w moim domu.

Natalia chwyciła torebkę.

— Obiecałeś, że po rozwodzie ten dom na pewno zostanie przy tobie.

— Jakoś byśmy się dogadali.

— Z kim? — zapytała Katarzyna. — Ze mną?

Marcin nie odpowiedział.

— Mówiłeś, że będę mogła przeprowadzić się tutaj z synem — ciągnęła Natalia. — Pokazywałeś mi nawet pokój na górze.

Katarzyna po raz pierwszy usłyszała, że kobieta ma dziecko.

Najwyraźniej była rozwódką i samotnie wychowywała chłopca.

Okazało się, że Marcin zdążył już rozdzielić pomieszczenia w cudzym domu.

— Który pokój miał być dla pani syna? — spytała Katarzyna.

Natalia wskazała schody.

— Ten po lewej, z dużym oknem.

Katarzyna krótko skinęła głową.

Był to jej gabinet.

Znajdowały się tam dokumenty służbowe, osobista biblioteka i pełne archiwum budowy.

— Rozumiem.

— Naprawdę nie znałam prawdy — powtórzyła Natalia. — Marcin mówił, że dom od dawna należy do jego rodziny, jeszcze sprzed waszego ślubu.

— Wyobraźni nigdy mu nie brakowało.

Marcin zrobił w ich stronę kilka nerwowych kroków.

— Natalia, porozmawiamy później.

— Nie.

Cofnęła się.

— Wytłumaczysz mi teraz, w jakich jeszcze sprawach mnie okłamałeś.

— Nie tutaj.

— Boisz się, że twoja żona potwierdzi kolejne kłamstwo?

Katarzyna nie zamierzała przyglądać się ich kłótni.

Podeszła do drzwi wejściowych i szeroko je otworzyła.

— Sądzę, że powinniście kontynuować tę rozmowę gdzie indziej.

Natalia pierwsza wyszła do przedpokoju.

Przy drzwiach zatrzymała się obok Katarzyny.

— Przepraszam.

— Nie mnie powinna pani przepraszać.

— Naprawdę nie wiedziałam.

— Teraz już pani wie.

Natalia wyszła.

Marcin ruszył za nią, lecz przed przekroczeniem progu odwrócił się do żony.

— Musimy jeszcze poważnie porozmawiać.

— Z pewnością.

Drzwi zamknęły się za nim.

Katarzyna została sama.

Katalogi meblowe nadal leżały na stoliku. Zebrała je, zaniosła do przedpokoju i ustawiła obok butów Marcina.

Później otworzyła okna.

W salonie wciąż unosił się zapach obcych perfum.

Marcin wrócił dopiero przed północą.

Katarzyna siedziała w gabinecie i porządkowała służbową korespondencję. Wszedł bez pukania.

— Jesteś teraz zadowolona?

— Z czego?

— Wszystko zniszczyłaś.

Spokojnie zamknęła laptop.

— Ja?

— Nie musiałaś mówić Natalii o dokumentach.

— Siedziała w moim salonie i zastanawiała się, na jaki kolor przemalować moje ściany.

— Sam miałem jej wszystko wyjaśnić.

— Kiedy?

— Później.

— Po rozwodzie?

— Tak.

— Po którym rozwodzie? Po tym, o którym zapomniałeś powiedzieć własnej żonie?

Marcin ciężko opadł na fotel.

— Od dawna żyjemy jak współlokatorzy.

— To nie usprawiedliwia twoich kłamstw.

— Przecież sama doskonale wiedziałaś, co się dzieje.

— Wiedzieć to nie znaczy akceptować.

— Śledziłaś mnie?

— Nie. Po prostu przestałeś się ukrywać.

Przez chwilę milczał.

— Zakochałem się w innej kobiecie.

— Dobrze.

Wyraźnie nie spodziewał się takiej odpowiedzi.

— Tylko tyle masz do powiedzenia?

— A czego oczekujesz?

— Nie wiem. Zachowujesz się, jakby w ogóle cię to nie obchodziło.

— Obchodzi. Tyle że na histerię jest już za późno.

— Moglibyśmy rozwieść się spokojnie.

— Właśnie to zamierzam zrobić.

Marcin wyraźnie się rozluźnił.

Prawdopodobnie uznał, że najtrudniejszy temat został rozwiązany.

— W takim razie nie ma sensu robić z tego wojny.

— Zgadzam się.

— Potrzebuję czasu, żeby znaleźć mieszkanie.

— Ile?

— Może dwa miesiące.

— Masz siedem dni.