Magdalena rozejrzała się po salonie. Na fotelu leżał jej sweter, na stole stał jej laptop, a na półce znajdowało się wspólne zdjęcie z ubiegłorocznego wyjazdu.
Trudno było wyobrazić sobie bardziej przekonujący dowód „osobnego życia”.
— Jak pani widzi, to również było kłamstwo.
Wiktor podniósł głos:
— Wystarczy tego przesłuchania!
— Żadne przesłuchanie nie jest potrzebne. Sami powiedzieliście już wszystko.
— To sprawa między mną a Alicją.
— A jednak rozgrywa się w moim domu.
Alicja gwałtownie chwyciła torebkę.
— Wiktor, mówiłeś, że po rozwodzie dom na pewno będzie twój.
— Zamierzaliśmy się porozumieć.
— Z kim? — spytała Magdalena. — Ze mną?
Wiktor znów zamilkł.
— Powiedziałeś nawet, że mogę tu zamieszkać z synem — ciągnęła Alicja. — Pokazałeś mi pokój na górze.
Magdalena po raz pierwszy dowiedziała się, że Alicja ma dziecko. Kobieta była rozwiedziona i wychowywała chłopca. Wiktor zdążył więc już rozdzielić pokoje w domu swojej żony.
— Który pokój wybraliście dla dziecka? — zapytała Magdalena.
Alicja wskazała schody.
— Ten po lewej. Ma duże okno.
Magdalena skinęła głową.
To był jej gabinet. Znajdowały się tam dokumenty zawodowe, książki i archiwum dotyczące budowy domu.
— Rozumiem.
— Naprawdę niczego nie wiedziałam — powiedziała Alicja. — Wiktor twierdził, że dom należy do jego rodziny od dawna, jeszcze zanim się poznaliście.
— Wyobraźni nigdy mu nie brakowało.
Wiktor zrobił krok w stronę Alicji.
— Porozmawiamy później.
— Nie.
Kobieta cofnęła się.
— Teraz wyjaśnisz mi, o czym jeszcze kłamałeś.
— Nie tutaj.
— A dlaczego nie tutaj? Boisz się, że żona powie coś jeszcze?
Magdalena nie zamierzała oglądać ich kłótni. Podeszła do drzwi wejściowych i je otworzyła.
— Myślę, że powinni państwo dokończyć tę rozmowę gdzie indziej.
Alicja wyszła pierwsza. Przy progu zatrzymała się.
— Przepraszam.
— Nie ma pani za co.
— Naprawdę nic nie wiedziałam.
— Teraz już pani wie.
Alicja opuściła dom. Wiktor ruszył za nią, ale w drzwiach odwrócił się.
— Musimy poważnie porozmawiać.
— Oczywiście.
Magdalena zamknęła za nim drzwi.
W salonie wciąż leżały katalogi. Zebrała je i położyła w przedpokoju obok butów Wiktora. Potem otworzyła okna. W pomieszczeniu nadal unosił się obcy zapach perfum.
Wiktor wrócił niemal o północy. Magdalena pracowała w gabinecie. Wszedł bez pukania.
— Zadowolona z siebie?
— Z czego?
— Wszystko zniszczyłaś.
Magdalena zamknęła laptop.
— Ja?
— Nie musiałaś mówić Alicji o dokumentach.
— Stała w moim domu i planowała, na jaki kolor przemaluje moje ściany.
— Zamierzałem sam jej powiedzieć.
— Kiedy?
— Później.
— Po rozwodzie?
— Tak.
— Po rozwodzie, o którym nie raczyłeś poinformować własnej żony?
Wiktor ciężko usiadł.
— Od dawna żyjemy jak współlokatorzy.
— To nie usprawiedliwia kłamstw.
— Sama wszystko rozumiałaś.
— Rozumieć nie znaczy się zgadzać.
— Czyli mnie śledziłaś?
— Nie. Po prostu przestałeś się dobrze ukrywać.
Przez chwilę milczał.
— Zakochałem się w innej kobiecie.
— Dobrze.
Spokojna odpowiedź wyraźnie go zaskoczyła.
— I to wszystko?
— Czego oczekujesz?
— Nie wiem. Wyglądasz, jakbyś nic nie czuła.
— Czuję. Ale czas na krzyk już minął.
— Możemy spokojnie się rozwieść.
— Właśnie to zamierzam zrobić.
Wiktor wyraźnie się rozluźnił. Najwyraźniej uznał, że sprawa pójdzie łatwiej, niż się spodziewał.
— Nie róbmy z tego wojny.
— Zgoda.
— Potrzebuję dwóch miesięcy, żeby znaleźć mieszkanie.
— Masz tydzień.
Spojrzał na nią gwałtownie.
— Mówisz poważnie?
— Całkowicie.
— Przecież nadal jesteśmy małżeństwem.
— Na razie.
— Mieszkałem tu przez lata.
— To nie daje ci prawa zapraszać kochanki i obiecywać jej mojej nieruchomości.
— Mam tu rzeczy, meble, sprzęt.
— Zabierz wszystko, co należy do ciebie.
— A pieniądze, które włożyłem?
— Sporządź listę i dołącz dowody. Prawnicy się tym zajmą.
Wiktor podniósł się.
— Wszystko przygotowałaś wcześniej.
— Po prostu czekałam, jak daleko się posuniesz.
— Od dawna wiedziałaś o Alicji?
— Wystarczająco długo.
— Dlaczego milczałaś?
— Chciałam zobaczyć, czy sam powiesz prawdę.
— Czyli przez cały ten czas pozwalałaś mi…
— Oszukiwać cię? — dokończyła Magdalena. — Doskonale radziłeś sobie bez mojej pomocy.
Wiktor zaczął chodzić po gabinecie.
— Alicja nawet nie odbiera ode mnie telefonu.
— To wasza sprawa.
— Przez ciebie wyszedłem na idiotę.
— Sam przyprowadziłeś inną kobietę do domu żony i powiedziałeś, że jesteś jego właścicielem. Ja tylko przedstawiłam fakty.
— Dla ciebie dokumenty były ważniejsze od rodziny.
— Rodzina skończyła się wcześniej. Zanim zaczęliśmy rozmawiać o dokumentach.
Tej nocy Wiktor spał w pokoju gościnnym. Rano wyjechał bez śniadania.
Magdalena zamówiła ślusarza i ustaliła wymianę wkładki zamka pod koniec tygodnia. Nie trzeba było wymieniać całych drzwi. Wystarczyło zamontować nowy cylinder, aby stare klucze przestały działać.
Potem zaczęła pakować rzeczy męża. Bez złości, spokojnie i dokładnie. Ubrania wkładała do pudeł, dokumenty i sprzęt pakowała osobno. Narzędzia z garażu wpisała na listę. Nie ruszała przedmiotów, których własność mogła stać się powodem sporu.