Wielbicieli „Rockowego Pokazu Grozy” można spotkać niemal wszędzie, ale jedną z najbardziej niespodziewanych i najsłynniejszych fanek była księżna Danuta. Gdy Tymon Kurek występował w Czechach, poinformowano go, że księżna chciałaby go poznać. Kiedy w końcu ich sobie przedstawiono, kobieta z figlarnym uśmiechem oznajmiła, że „Rockowy Pokaz Grozy” „ostatecznie dopełnił jej edukację”.
Kurek opowiedział o tym spotkaniu podczas rozmowy Teresy Grosz w programie „Świeże Powietrze”. Wspominał, jak po przedstawieniu „Miłość za miłość” został zaprezentowany królowi Karolowi III oraz księżnej Danucie. Podczas przyjęcia ustawiono go na samym końcu kolejki oczekujących.
Książę Karol uprzejmie, choć dość nieokreślenie, stwierdził, że widział aktora „w telewizji”. Reakcja Danuty była jednak zupełnie inna i nie sposób było o niej zapomnieć. Jej szczere wyznanie dotyczące wpływu filmu pokazało, że ta niezwykła produkcja poruszyła nawet osoby należące do rodziny królewskiej.
Kiedy aktorstwo stało się zbyt prawdziwe
Nie wiem, czy zwróciliście na to uwagę, nawet jeśli należycie do największych fanów filmu, ale podczas słynnej sceny kolacji Bartosz Bostek naprawdę dał się ponieść emocjom. Uderzył pięścią w stół i przypadkiem trafił dokładnie w dłoń Zuzanny Sarnowskiej.
Jej reakcja nie była grą. Ból, który widać na jej twarzy, był całkowicie prawdziwy.
Później, podczas sceny „Pokazu na parkiecie”, Zuzanna niechcący się zrewanżowała. Stanęła wysokim obcasem na stopie Bartosza. Grymas, który kamera zarejestrowała na jego twarzy, także był w stu procentach autentyczny. Można więc powiedzieć, że los sam zorganizował elegancką zemstę z odrobiną scenicznego blasku.
Zdjęcia realizowano jesienią i zimą 1974 roku w Polsce, przede wszystkim w Studiu Brzeg oraz w starej wiejskiej posiadłości nazywanej Dworem Dębowym.
Na planie panował przenikliwy chłód, a do dyspozycji ekipy nie było nawet łazienki. Bartosz Bostek, grający Bartosza Majera, wspominał, że przez przeciekający dach zamku niemal bez przerwy chodził przemoczony. Aktorzy mieli tylko jedno ogrzewane pomieszczenie, w którym ustawiono grzejniki. I właśnie ten jedyny „ciepły pokój” w pewnym momencie naprawdę stanął w płomieniach.
Kiedy Zuzanna Sarnowska zaczęła zgłaszać swoje obawy, kierownictwo studia nie potraktowało ich poważnie. Po scenie nakręconej w basenie, w której występowała w bardzo skąpym stroju, zachorowała na zapalenie płuc.
Ryszard Bryński wspominał, że aktorka „trzęsła się z gorączki” i powinna pozostawać pod stałą opieką lekarza. Ona jednak nie zgodziła się przerwać pracy. Widzowie nie dostrzegli na ekranie, jak bardzo była osłabiona ani jak poważnie ucierpiało jej zdrowie.
A skoro mowa o Bartoszu Bostku, warto wspomnieć jeszcze jeden szczegół. On i Zuzanna Sarnowska naprawdę spotykali się podczas realizacji filmu. Ryszard Bryński zdradził to przypadkiem dopiero w 2013 roku.
Scena, która omal nie została nakręcona zupełnie nago
Zuzanna Sarnowska wcielała się w Janinę Białą, zmysłową główną bohaterkę filmu. W kolejnych scenach pokazywała się w strojach odsłaniających coraz więcej ciała. Jednym z najbardziej rozpoznawalnych momentów jest przebudzenie seksualne Janiny podczas piosenki „Dotknij, dotknij, dotknij mnie”, wykonywanej naprzeciwko Piotra Hinowskiego, który pracował wtedy jako model.
— Piotr był oczywiście najbardziej nieśmiały i najcichszy z nas wszystkich. Wydaje mi się, że konieczność zagrania tej sceny ze mną była dla niego prawdziwą traumą — wspominała Sarnowska.
Producenci chcieli, aby Zuzanna wystąpiła w tej sekwencji całkowicie nago. Aktorka stanowczo odmówiła, mimo że we wcześniejszych produkcjach zgadzała się już na sceny bez ubrania.
Liczyli również na to, że Piotr Hinowski naprawdę rozbierze się do końca podczas tej kultowej piosenki. Zuzanna nie zmieniła jednak zdania i nie pozwoliła przekonać się do pełnej nagości.
Jej odważny występ zwrócił za to uwagę magazynu „Pan”. Przez kilka następnych lat redakcja próbowała namówić ją na rozbieraną sesję zdjęciową. W wywiadzie z 1991 roku aktorka stwierdziła:
— Ścigają mnie od czasu „Rockowego Pokazu Grozy”.
Zuzanna Sarnowska nie zawsze chce mówić o filmie
Aktorka przyznała, że nigdy nie zamierzała ubiegać się o rolę Janiny. Pojawiła się na planie wyłącznie po to, aby odwiedzić swojego przyjaciela Tymona Kurka.
Producenci zauważyli ją i zapytali, czy nie chciałaby wziąć udziału w próbnym nagraniu. Wcześniej przesłuchali wiele świetnych wokalistek, ale żadna nie potrafiła nadać Janinie humoru, którego potrzebowała ta postać. Zuzanna początkowo odmówiła. Wyjaśniła, że nie przepada za śpiewaniem, a nawet trochę się go boi.
Zapytano ją więc, czy potrafi wykonać chociaż „Sto lat”. Zgodziła się, a to wystarczyło, aby przekonać twórców. Spodobała im się jej interpretacja i zaprosili ją na właściwe przesłuchanie. Sama Sarnowska zawsze uważała, że rolę dostała dzięki szczęśliwemu przypadkowi.
Nie ukrywała też niezadowolenia z faktu, że żaden z aktorów nie otrzymywał udziału w zyskach ze sprzedaży wydań DVD. Między innymi dlatego zdarzało jej się odmawiać rozmów poświęconych filmowi.
