Cała posiadłość zamilkła, gdy mały chłopiec przebiegł przez bal i zawołał kobietę, którą wszyscy uważali za służącą, „Mamusiu” — wtedy jedno zdanie odkryło rodzinną tajemnicę zakopaną przez lata.

Głośny huk rozległ się gdzieś na górze.

Oboje zamarli.

Kolejny ciężki huk nastąpił.

Nathan natychmiast wstał. „Co to było?”

Zanim Megan mogła odpowiedzieć, światła w posiadłości zgasły.

Ciemność pochłonęła bibliotekę.

Oliver obudził się z przerażonym krzykiem. „Tato?!”

Nathan rzucił się w ich stronę, gdy przyćmione czerwone światła awaryjne migotały na ścianach.

Potem alarm bezpieczeństwa zaczął wyć przez cały dom.

Wyraz twarzy Nathana stwardniał.

Ktoś był w środku.

Przerażona służąca wpadła do biblioteki.

„Panie Whitmore!” zawołała. „Tylną bramę otwarto siłą!”

Szczęka Nathana się napięła.

Priscilla.

Nie poddała się cicho.

Megan wstała, chroniąc Olivera przy sobie.

„Nathan—”

„Zamknij drzwi biblioteki,” rozkazał. „Nie otwieraj ich dla nikogo oprócz mnie.”

Ale zanim ktokolwiek mógł się ruszyć—

Strzał rozległ się gdzieś nad nimi.

Oliver krzyknął.

Cała posiadłość pogrążyła się w chaosie.

Służba krzyczała.

Goście panikowali.

Kolejny strzał przeszył górny korytarz.

Potem głos Priscilli rozległ się przez głośniki w posiadłości, niestabilny i dziki.

„Jeśli nie mogę mieć tej rodziny… nikt nie będzie.”

Krew Megan zamarła w żyłach.

Twarz Nathana stała się przerażająco spokojna.

Tego rodzaju spokój, który pojawia się tylko przed przemocą.

Spojrzał na Megan po raz ostatni.

„To kończy się dzisiaj.”

Potem zniknął w ciemnym domu.

Posiadłość zdawała się trząść pod przenikliwymi alarmami.

Czerwone światła awaryjne zabarwiły korytarze jak krew.

Nathan poruszał się w ciemności z brutalnym skupieniem, każdy mięsień napięty z wściekłością.

Kolejny strzał rozległ się na górze.

Goście krzyczeli z wschodniego skrzydła.

Żyrandol roztrzaskał się gdzieś w pobliżu.

Szkło rozprysło się po marmurze.

„Wszyscy na ziemię!” krzyczeli ochroniarze, gdy służba pędziła przerażonych gości w stronę wyjść.

Nathan ledwo ich słyszał.

Jedynym, co mógł usłyszeć, był głos Priscilli trzeszczący przez głośniki.

„Zrujnowałeś WSZYSTKO!”

Skrzypienie statyki.

Potem rozległ się jej maniakalny śmiech.

Nathan zacisnął szczękę, aż poczuł ból.

Całkowicie się zgubiła.

Na wielkich schodach chwycił ochroniarza za ramię.

„Gdzie ona jest?”

„Straciliśmy kamery, gdy zgasło zasilanie,” powiedział ochroniarz bez tchu. „Czujniki ruchu zarejestrowały ruch w pobliżu zachodniego skrzydła.”

Zachodnie skrzydło.

Stara sypialnia Olivera.

Krew Nathana zamarzła.

Priscilla zbyt dobrze znała dom.

Dokładnie wiedziała, gdzie ich zranić.

Bez słowa, wpadł po schodach.

Grzmot rozległ się na zewnątrz, wstrząsając ogromnymi oknami.

Burza stała się wściekła.

Wiatr wył wokół posiadłości jak żywa istota.

Kolejny strzał rozległ się.

Bliżej.

Potem—

Kobieta krzyknęła.

Nathan ruszył biegiem.

Na końcu korytarza, służąca potknęła się za rogiem, płacząc.

„Ona straciła rozum!” krzyknęła służąca. „Zamknęła pana Ellison w gabinecie i strzelała do drzwi!”

„Na dół,” rozkazał Nathan.

Służąca uciekła.

Nathan ostrożnie zaokrąglił róg.

Korytarz przed nimi był prawie czarny, z wyjątkiem pulsujących czerwonych świateł awaryjnych.

A tam—

Priscilla stała na końcu.

Jej blond włosy wisiały mokre i dzikie wokół twarzy.

Tusz do rzęs spływał jej po policzkach czarnymi smugami.

W jednej ręce trzymała pistolet.

W drugiej, małą srebrną zapalniczkę.

Obok niej stało kilka kanistrów z benzyną.

Nathan zamarł.

Przewrócone pojemniki lśniły na podłodze.

Priscilla uśmiechnęła się, gdy go zobaczyła.

Nic zdrowego nie pozostało w jej oczach.

„Przyszedłeś.”

Głos Nathana był lodowaty.

„To koniec, Priscillo.”

„Nie,” wyszeptała. „To dopiero początek.”

Otworzyła zapalniczkę.

Pojawił się mały płomień.

„Zniszczyłeś moją przyszłość przez NIĄ.”

„Sama ją zniszczyłaś.”

Jej twarz się skrzywiła.

„NIE MÓW TAK!”

Jej krzyk przeszył korytarz.

Na dole goście krzyczeli w strachu.

Priscilla wymierzyła pistolet prosto w Nathana.

„Miałeś mnie kochać!”

Nathan nie drgnął.

„Kocham moją żonę.”

Słowa uderzyły ją jak nóż.

Przez jedną straszną sekundę wyglądała na całkowicie rozbitą.

Potem znowu pochłonęła ją wściekłość.

„Ona była MARTWA!”

„Ona żyje.”

Oddech Priscilli stał się szarpany.

Szybki.

Niebezpieczny.

„Wiesz, co było najgorsze?” wyszeptała. „Ten mały chłopiec…”

Oczy Nathana ściemniały.

„Nie rób tego.”

„On nigdy mnie nie kochał.”

Pistolet drżał w jej ręce.

„Cokolwiek zrobiłam… on wciąż płakał za NIĄ.”

Nathan zrobił powolny krok naprzód.

„To się kończy teraz.”

Priscilla słabo się zaśmiała.

„Wciąż nie rozumiesz.”

Jej kciuk zacisnął się wokół zapalniczki.

Płomień zadrżał.

„W takim razie nikt nie dostanie niczego.”

Nathanowe serce uderzyło w klatkę piersiową.

„Priscilla—”

Ona upuściła zapalniczkę.

Benzyna natychmiast się zapaliła.

WHOOSH.

Płomienie eksplodowały w korytarzu.

Ciepło uderzyło w Nathana jak ściana.

Ogień wspiął się po zasłonach.

Obrazy zapaliły się.

Dym unosił się ku sufitowi.

Priscilla potknęła się do tyłu, śmiejąc się i płacząc jednocześnie.

Potem strzeliła.

BANG.

Kula trafiła obok ramienia Nathana, wybuchając tynkiem ze ściany.

On rzucił się przez płomienie.

Priscilla zaskoczyła, gdy wpadł na nią, odrzucając pistolet na podłogę.