Nie oburzył.
Nie zaczął zaprzeczać.
Przeraził się. Naprawdę się przeraził.
Powoli usiadł w fotelu i wyszeptał:
— Kasiu…
— To prawda?
Michał zamknął oczy.
To wystarczyło.
Odpowiedź już znała.
W pokoju zapadła ciężka cisza.
Katarzyna poczuła, że rozpada się w niej nie tylko miłość ani nawet zaufanie. Pękało wyobrażenie o wspólnym życiu, w którym tkwiła przez ostatnie dwa lata.
Człowiek, którego uważała za najbliższego, okazał się zupełnie inny, niż sądziła.
Najbardziej bolały nie dokumenty i nie urzędnicza pomyłka.
Najgorsza była myśl, że cała ich historia od samego początku mogła zostać zbudowana na kłamstwie.
Katarzyna stała przy oknie hotelowego pokoju. Nie czuła ani ciepła słońca, ani miękkości dywanu pod stopami. Wszystko wokół stało się niewyraźne. Jeszcze przed chwilą Michał potwierdził coś, co rano wydawało się całkowicie niemożliwe.
Siedział w fotelu ze spuszczoną głową.
— Powiedz cokolwiek — odezwała się w końcu.
Mężczyzna przetarł twarz dłonią.
— To nie jest tak proste, jak wygląda.
— Naprawdę? — zaśmiała się gorzko. — Z zewnątrz sprawa jest bardzo prosta. Ożeniłeś się ze mną, będąc już mężem innej kobiety.
Michał podniósł na nią wzrok.
— Od dawna nie jesteśmy razem.
— Ale formalnie nadal jesteście małżeństwem?
Powoli skinął głową.
Ten gest zranił ją mocniej niż wszystkie jego usprawiedliwienia.
— Dlaczego nigdy mi o tym nie powiedziałeś?
— Bałem się.
— Czego?
— Że cię stracę.
Katarzyna odwróciła się do okna.
Sama dziwiła się, że nie płacze. Wstrząs był zbyt wielki, by łzy mogły przynieść ulgę.
Spodziewała się usłyszeć o błędzie w bazie, pomyłce urzędnika albo złośliwym żarcie. Tymczasem naprzeciwko niej siedział człowiek, który nawet nie próbował zaprzeczać prawdzie.
— Kiedy zamierzałeś mi powiedzieć?
Michał długo milczał.
— Chciałem wszystko wyjaśnić przed ślubem.
— Chciałeś?
— Tak.
— Ale tego nie zrobiłeś.
— Nie zdążyłem.
Odwróciła się gwałtownie.
— Przez dwa lata naszego związku nie zdążyłeś?
Michał nie odpowiedział. Jego milczenie było bardziej wymowne niż jakiekolwiek słowa.
Katarzyna powoli usiadła na krześle stojącym naprzeciwko.
— Kim ona jest?
— Kobietą, z którą kiedyś mieszkałem.
— Jak ma na imię?
— Joanna.
— Gdzie teraz przebywa?
— Nie wiem dokładnie.
Katarzyna zmarszczyła brwi.
— Jak można nie wiedzieć, gdzie jest własna żona?
Michał ciężko westchnął.
— Rozstaliśmy się sześć lat temu.
— To dlaczego się nie rozwiedliście?
Nerwowo splótł palce.
— Wszystko okazało się bardziej skomplikowane.
Każde kolejne wyjaśnienie brzmiało gorzej od poprzedniego.
— Czyli przez sześć lat niczego nie załatwiłeś?
— Próbowałem.
— Czego konkretnie?
— Próbowałem ją odnaleźć.
— I nie znalazłeś?
— Nie.
W Katarzynie narastała złość.
Za dużo sekretów.
Za mało szczerych odpowiedzi.
— Pokaż mi dokumenty.
Michał uniósł głowę.
— Jakie dokumenty?
— Wszystko, co dotyczy tego małżeństwa.
Wyraźnie się zdenerwował, a to tylko zwiększyło jej niepokój.
— Nie mam ich tutaj.
— W takim razie pojedziemy po nie.
— Teraz?
— Tak. W tej chwili.
Po raz pierwszy od początku rozmowy Michał wyglądał na zupełnie bezradnego. Najwyraźniej spodziewał się łez, krzyku albo gwałtownej awantury, nie zaś spokojnych, stanowczych pytań.
Godzinę później dotarli do jego dawnego mieszkania, które Michał wynajmował jeszcze przed poznaniem Katarzyny.
Wciąż miał klucze.
Pod pretekstem sprawdzenia rachunków za media poprosił lokatorów, by wpuścili ich do środka na kilka minut.
W starej szafie rzeczywiście znajdowała się teczka.
Michał wyciągnął ją niechętnie.
Katarzyna od razu zaczęła przeglądać zawartość.
Akt małżeństwa.
Kopie podań.
Dawne zaświadczenia.
Pośród papierów zauważyła jednak coś jeszcze.
Była to pożółkła koperta, wyraźnie nadgryziona czasem.
Na kopercie widniało nazwisko Michała.
Katarzyna spojrzała na męża.
— Co to jest?
— Nie wiem.
Jego głos zabrzmiał jednak mało przekonująco.
Rozerwała kopertę.
W środku znajdowało się kilka kartek zapisanych kobiecym pismem.
Pierwsze zdania sprawiły, że Katarzyna znieruchomiała.
„Michale, jeśli kiedyś przeczytasz ten list, będzie to oznaczało, że minęło już wystarczająco dużo czasu…”
Podniosła wzrok.
Michał był blady.
— Czy ty już to czytałeś?
Nie odpowiedział.
Katarzyna zaczęła czytać dalej.
Joanna pisała o chorobie i długim leczeniu, a także o przeprowadzce do innego miasta. Tłumaczyła, że nie chce stać się dla Michała ciężarem, i prosiła, aby jej nie szukał.
Z każdym kolejnym akapitem cała historia nabierała innego kształtu, lecz wcale nie stawała się jaśniejsza.
Kiedy skończyła, starannie złożyła kartki.
— Była ciężko chora?
— Tak.
— Wiedziałeś o tym?
— Dowiedziałem się później.
— Dlaczego nic mi nie powiedziałeś?
Michał usiadł na krześle. W ciągu jednego poranka postarzał się jakby o kilka lat.
— Wstydzę się.
— Czego?
— Tego, że niczego nie zrobiłem.
W pokoju ponownie zapadła cisza.
Katarzyna czuła, że nadal nie zna całej prawdy.
Zbyt wiele rzeczy do siebie nie pasowało.
Jeżeli Joanna sama odeszła, dlaczego Michał nie zakończył małżeństwa w sądzie?
Jeżeli naprawdę jej szukał, dlaczego list przez tyle czasu leżał nierozpieczętowany?
