— Zamieszkasz u swojej matki na miesiąc — oznajmił Marek tonem człowieka, który właśnie wydał ostateczny wyrok.
Kiedy jechałem do szpitala, na siedzeniu obok mnie kołysały się kolorowe balony. Nie potrafiłem powstrzymać uśmiechu.
Dwadzieścia trzy imiona. Zapisywałam je długopisem na papierowej serwetce, stawiając kreski po cztery
Michał Wysocki stał przy świeżo usypanej mogile, ściskając w dłoni ciężki, czarny parasol. Nad cmentarzem
Tamara nie kupiła swojego małego czerwonego samochodu dlatego, że życie układało jej się pomyślnie.
— Jakie znowu badania, Marku? Stoisz w środku mojej łazienki z niedopiętymi spodniami i naprawdę próbujesz
Poranek po ślubie pachniał świeżymi kwiatami, drogimi perfumami i kawą, która dawno wystygła.
Stanisław Kowal rąbał drewno od samego rana, zanim słońce zdążyło wznieść się ponad starą gruszę.
Każdego wieczoru, punktualnie o dziewiątej, Marek stawiał na stole dwie szklanki. Potem wyciągał z ukrycia
— Wczoraj przepisałam samochód na siebie. Marek mnie o to poprosił — powiedziała teściowa, stawiając

